Skip to main content
EU_ECONOMICS05 / 05 · historia dnia3 min · 635 słów · 61 źródeł

Cła za rosyjską energię uderzą w Budapeszt

✦
Napisane przez SIto brief AI · 9 sierpnia 2026, 02:50
Jak powstała

Russian energy purchases now crowd the route to American markets.

Kompozycja obrazu · tobrief
tekst · 3 min czytania

Amerykański Senat przyjął 7 sierpnia projekt ustawy sankcyjnej wobec Rosji i Iranu stosunkiem głosów 86 do 11. Przewiduje on możliwość nałożenia ceł sięgających 100% na towary z pięciu państw, które kupują najwięcej rosyjskiej ropy i gazu. W europejskich mediach decyzję Senatu często opisano tak, jakby nowe sankcje już obowiązywały. Nie obowiązują. Projekt musi jeszcze przyjąć Izba Reprezentantów, która ma przerwę w obradach do września. Potem potrzebny będzie podpis prezydenta. Dopiero wtedy cła mogłyby wejść w życie.

Sam mechanizm jest jednak ważny już teraz, bo pokazuje, gdzie Waszyngton widzi najsłabsze ogniwo zachodniej polityki wobec Rosji: w państwach UE, które najwolniej odcinają się od rosyjskiej energii.

Ustawa tworzy ranking, a potem nakłada cła

Projekt nie wymienia konkretnych państw. Zakłada stworzenie ruchomej listy: prezydent USA miałby nakładać cła do 100% na import z tych pięciu krajów, które w poprzednich dwunastu miesiącach kupiły najwięcej rosyjskiej ropy naftowej lub gazu ziemnego (Congress.gov). Lista byłaby aktualizowana co 180 dni. Osobny przepis pozwalałby na cła do 500% na towary sprowadzane bezpośrednio z Rosji.

W przypadku gazu przewidziano furtkę. Państwo może wypaść z listy, jeżeli importuje mniej niż 15% całkowitego rosyjskiego eksportu gazu i jednocześnie aktywnie zmniejsza zależność od tego kierunku. Prezydent zachowuje też prawo do odstępstwa, jeśli cło byłoby sprzeczne z interesem narodowym USA (CBS). Kongres daje więc Białemu Domowi narzędzie, nie automatyczny nakaz. Ostateczne stawki zależałyby od administracji, a nie od samego tekstu ustawy.

Węgry i Słowacja są najbliżej linii ognia

W UE najbardziej narażone są państwa, które wciąż odbierają rosyjską ropę rurociągiem Drużba, czyli sowiecką magistralą biegnącą z Rosji przez Białoruś do Europy Środkowej. Gdy Bruksela w 2022 r. zakazała importu rosyjskiej ropy drogą morską, zostawiła wyjątek dla dostaw rurociągowych. Dziś korzystają z niego przede wszystkim Węgry i Słowacja. Komisja Europejska deklaruje, że pracuje z oboma rządami nad dywersyfikacją, ale ani Budapeszt, ani Bratysława nie podały konkretnej daty wyjścia z rosyjskiego surowca.

Węgry mogą realnie znaleźć się w pierwszej piątce. Ustawa stawia jednak inne pytanie niż to, które dominuje w węgierskiej debacie. Nie liczy się udział rosyjskiego gazu w krajowym miksie energetycznym, lecz udział Węgier w całym rosyjskim eksporcie gazu. To dwie różne miary. Gazowy wyjątek może więc częściowo chronić Budapeszt.

Słowackie ryzyko jest prostsze. Rafineria Slovnaft nadal przerabia ropę z Drużby, Gazprom pozostaje największym dostawcą gazu na Słowację, a rząd nie przedstawił harmonogramu zastąpienia rosyjskich dostaw.

Osobnym przypadkiem jest Belgia. W lipcu cały LNG, czyli skroplony gaz ziemny dostarczany tankowcami, który trafił do Belgii, pochodził z Rosji. Znaczna część tego surowca przechodzi jednak przez terminal Zeebrugge dalej, na reeksport, a nie do belgijskich odbiorców. Jeżeli administracja USA będzie liczyć ładunki rozładowane w porcie, a nie faktyczne zużycie, belgijscy eksporterzy mogą zapłacić za gaz, którego Belgia w praktyce nie spaliła. Wszystko zależy od tego, jak Waszyngton zdefiniuje „nabywcę”.

Decyzję energetyczną podejmują Węgry, skutki handlowe przejmuje Bruksela

Polityka handlowa jest wyłączną kompetencją UE na mocy Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Oznacza to, że tylko Bruksela może negocjować warunki handlu albo odpowiadać środkami odwetowymi w imieniu państw członkowskich. Węgry i Słowacja nie mogą osobno porozumieć się z Waszyngtonem. Jeżeli amerykańskie cła uderzą w ich eksport, reakcję będzie musiała przygotować Komisja Europejska, broniąc państw, których zależność od rosyjskiej energii wielu członków UE uważa za problem dla całego bloku.

Senacki projekt działa więc jak zewnętrzna presja na sprawę, której Bruksela nie potrafiła domknąć metodą wyjątków i stopniowych harmonogramów. Komisja zarządzała oporem poszczególnych państw, zostawiając im czas i przejściowe zwolnienia. Waszyngton proponuje instrument mniej subtelny: jeśli nadal kupujecie rosyjską energię, płacą wasi eksporterzy.

Ta presja już zaczęła działać. Firmy z Węgier i Słowacji wysyłające do USA samochody, maszyny czy chemikalia muszą uwzględnić nowe ryzyko w planowaniu. Ceny kontraktów, terminy dostaw i ryzyko celne zmieniają się w chwili, gdy 100-procentowe cło staje się realnym scenariuszem, nawet jeśli formalnie nie zostało jeszcze nałożone. Unijne sankcje nie tworzyły dotąd takiej niepewności handlowej.

Nie wiadomo, czy Izba Reprezentantów przyjmie ustawę. Ale sam mechanizm rankingu, odnawianego co pół roku, przesuwa problem Budapesztu i Bratysławy z poziomu sporu politycznego na poziom rachunku biznesowego. I ten rachunek zaczyna się już teraz.

Details about this article
Model:
claude-opus-4-6
Generated:
8/9/2026, 1:58:38 AM
Pipeline run:
eu_pipeline_20260809_005005
Watermark:
SynthID (Google's invisible watermark)
Human review:
None before publication
Learn more about our methodology →