Skip to main content
EU_PUBLIC_AFFAIRS06 / 17 · historia dnia3 min · 710 słów · 52 źródeł

Niemcy wyczerpują policję na granicach

Napisane przez SIto brief AI · 9 lipca 2026, 02:50
Jak powstała

Temporary infrastructure at German border crossings hardens into a permanent, immovable burden.

Kompozycja obrazu · tobrief
tekst · 3 min czytania

Przenośne toalety w Sigmarszell i podobny obraz na kolejnych przejściach granicznych. Funkcjonariusze przerzucani z zabezpieczenia protestów na kontrole graniczne, potem na mecze piłkarskie, bez realnego czasu na odpoczynek. Środek, który Berlin wprowadził we wrześniu 2024 r. jako tymczasową odpowiedź na presję migracyjną i obawy o bezpieczeństwo, stał się operacją niemal stałą (Tagesschau). Człowiek powołany przez Bundestag do monitorowania warunków pracy policji mówi dziś wprost: tak dalej być nie może.

14 tys. funkcjonariuszy, mniej migrantów

Uli Grötsch, niezależny pełnomocnik Bundestagu do spraw policji federalnej, opublikował w tym tygodniu raport roczny za 2026 r. Jego wniosek jest jednoznaczny: kontrole na wewnętrznych granicach Niemiec tworzą „nadzwyczajne obciążenie” i w obecnej skali nie dają się utrzymać (RP Online).

Na granicach pracuje według szacunków 14 tys. funkcjonariuszy. Oznacza to narastające nadgodziny i jednoczesne ubytki tam, gdzie policja federalna zwykle jest widoczna: na dworcach, lotniskach i przy dużych wydarzeniach (Spiegel). Cierpią szkolenia i gotowość kryzysowa, bo instruktorzy oraz wyspecjalizowane zespoły trafiają do rotacji na punktach kontrolnych (Süddeutsche Zeitung). W Bad Reichenhall, przy granicy z Austrią, 20-25 funkcjonariuszy z mobilnej jednostki nadzoru pozostaje na stałe przy jednym przejściu. W tym czasie nie mogą egzekwować zakazu noży na dworcach w Monachium czy Norymberdze (RP Online).

Polityczne uzasadnienie tej mobilizacji słabnie. W pierwszej połowie 2026 r. liczba nielegalnych wjazdów spadła do nieco poniżej 25 tys., czyli o około 22% rok do roku. Niemcy utrzymały jednak tę samą liczbę funkcjonariuszy na tych samych punktach kontrolnych (Spiegel, Tagesschau).

Sądy kwestionują kontrole, państwo je utrzymuje

Monachijski sąd administracyjny uznał w trzech sprawach, że kontrole na przejściu z Austrią były niezgodne z prawem. W ocenie sądu ich długość i sposób organizacji mogą naruszać kodeks graniczny Schengen, czyli unijne przepisy gwarantujące swobodę podróżowania bez kontroli paszportowej na granicach wewnętrznych (Finanznachrichten/dpa-AFX). Jednocześnie sąd nie zablokował kolejnych kontroli. W praktyce podróżny najpierw musi się im poddać, a dopiero później może je zaskarżyć.

Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt przyznał, że policja jest mocno obciążona. Przedłużenie kontroli po wrześniu uzależnił jednak od trzech kryteriów: trendów migracyjnych, ochrony zewnętrznych granic UE oraz nowych unijnych zasad azylowych, które weszły w życie 12 czerwca (n-tv). Mechanizm jest prosty: jeśli liczba nieregularnych przyjazdów dalej spada, a inne państwa UE przejmują część ciężaru dzięki reformie systemu azylowego, Niemcy mogą wycofać się z kontroli. Problem polega na tym, że żadne z tych kryteriów nie ma publicznego progu. Nie wiadomo więc, kiedy rząd uzna je za spełnione.

Komisja Europejska wezwała Niemcy i osiem innych państw do stopniowego wygaszania kontroli wewnętrznych oraz zastępowania ich mobilnymi działaniami opartymi na analizie ryzyka (The Brussels Times). Jej narzędzia są jednak ograniczone konstrukcją samego Schengen: państwo członkowskie najpierw wprowadza kontrole, a dopiero potem informuje Brukselę. Komisja może oceniać, wywierać presję i w końcu pójść do sądu. Nie może po prostu nakazać natychmiastowego wyłączenia kontroli (Verfassungsblog).

Sąsiedzi płacą koszt, którego nie potrafią policzyć

Polska Straż Graniczna skontrolowała w ciągu roku 3,84 mln osób na granicach z Niemcami i Litwą, z czego większość na odcinku niemieckim (RMF24). Luksemburg opiera swój rynek pracy na około 230 tys. pracowników transgranicznych, którzy codziennie dojeżdżają z Francji, Belgii i Niemiec. Kontrole oraz zakłócenia transportowe uderzają w sieć dojazdów już wcześniej przeciążoną; część pracowników opisuje swoją sytuację jako bycie „zakładnikami” systemu (RTL Infos, Vosges Matin).

Żaden z sąsiadów Niemiec nie przedstawił twardego rachunku kosztów. Żaden nie ma też szczególnie wygodnej pozycji do protestu. Francja prowadzi własne kontrole w strefie Schengen nieprzerwanie od zamachów terrorystycznych z 2015 r., a Polska przedłużyła kontrole z Niemcami do października. Im częściej państwa korzystają z wyjątku, tym trudniej komukolwiek przekonująco twierdzić, że niemiecka wersja przekracza granice prawa.

Raport Grötscha wskazuje także na problem praw podstawowych. Biuro pełnomocnika wszczęło postępowania w 33 sprawach dotyczących profilowania rasowego i odnotowało 58-procentowy wzrost ogólnej liczby zgłoszeń wobec poprzedniego okresu (Süddeutsche Zeitung, Zeit). Funkcjonariusze płacą za ten system przeciążeniem. Podróżni płacą kontrolą, z której nie mogą się wypisać, nawet jeśli sąd po czasie uzna ją za bezprawną.

Niemcy przyzwyczaiły się do wyjątku od jednej z podstawowych swobód UE, nie pokazując dowodów proporcjonalnych do skali operacji. Pełnomocnik do spraw policji, sądy, Komisja Europejska i sąsiedzi widzą ten sam problem: nakład sił coraz słabiej odpowiada rezultatom. Odpowiedź powinien przedstawić Dobrindt. Na razie oferuje wrześniowy termin i trzy warunki, których nikt z zewnątrz nie jest w stanie zweryfikować.

How was this article?

Help us get better

Details about this article
Model:
claude-opus-4-6
Generated:
7/9/2026, 2:38:28 AM
Pipeline run:
eu_pipeline_20260709_005006
Watermark:
SynthID (Google's invisible watermark)
Human review:
None before publication
Learn more about our methodology