729 rosyjskich uderzeń testuje granicę NATO

NATO surveillance monitors the horizon from a landscape where it cannot yet act.
Kompozycja obrazu · tobriefRosyjski atak z nocy z 1 na 2 czerwca miał skalę, która dla wschodniej flanki NATO przestała być tylko ukraińskim problemem. Rosja wystrzeliła na Ukrainę 73 rakiety i 656 dronów, przeprowadzając jeden z największych jednorazowych ostrzałów w tej wojnie (UNN, Chronicle.lu/Reuters). W Kijowie, Dnieprze i Charkowie zginęło co najmniej 11 osób, a ponad 100 zostało rannych. Polska poderwała myśliwce, uruchomiła naziemną obronę powietrzną i zamknęła przygraniczną przestrzeń powietrzną. Cztery dni wcześniej rosyjski dron uderzył w blok mieszkalny w rumuńskim Gałaczu, raniąc dwóch cywilów. Były to pierwsze takie ofiary na terytorium NATO. Sojusz widział trajektorie. Problem polegał na tym, że prawie niczego nie mógł zwalczyć.
Widzieć wszystko, nie strzelać
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że działania polskiego lotnictwa zakończyły się o 03:35 i nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej. W komunikacie wskazano też wsparcie Dowództwa Powietrznego NATO, Francji i Holandii (Fakt.pl). Była to szósta taka aktywacja obronna Polski w ciągu 12 miesięcy. Reakcje są szybsze i coraz częściej angażują sojuszników, ale zarazem stają się częścią wojennej rutyny. To, co w 2024 r. wyglądało jak kryzys, dziś zaczyna przypominać stały tryb funkcjonowania wschodniej flanki.
Incydent w Gałaczu z 29 maja pokazał ograniczenie, którego nie rozwiązuje samo wcześniejsze wykrycie celu. Rumunia śledziła drona przez całe cztery minuty jego lotu nad własnym terytorium. F-16 były w powietrzu i miały zgodę na użycie uzbrojenia. Przechwycenie się jednak nie udało. Strzał nad obszarem zamieszkanym groził stratami ubocznymi, przepisy czasu pokoju nie pozwalały na prowadzenie ognia w ukraińskiej przestrzeni powietrznej, a naziemne systemy antydronowe nie miały zgody na użycie w warunkach miejskich (Mediafax). Minister obrony Radu Miruță przyznał, że systemy były „projektowane przed 2023 r., przed wojną dronową na dużą skalę”.
Szefowa rumuńskiej dyplomacji Oana Țoiu publicznie stwierdziła, że uderzenie w Gałaczu „mieści się w kategorii uzasadniającej” uruchomienie art. 4 NATO, czyli mechanizmu konsultacji sojuszniczych, gdy państwo członkowskie uznaje, że jego bezpieczeństwo jest zagrożone. Bukareszt ostatecznie po ten instrument nie sięgnął. Według Euronews.ro, źródła z otoczenia prezydenta twierdzą, że Waszyngton odradzał formalną ścieżkę konsultacji, proponując w zamian transfer zdolności wojskowych. Rumunia wydaliła ambasadora Rosji i nakazała zamknięcie konsulatu w Konstancy w ciągu 30 dni.
Pęknięcie polityczne
Rosyjski ostrzał trafił w moment, w którym NATO nie ma wspólnej odpowiedzi na ataki prowadzone przy jego granicach. Prezydenci Estonii, Łotwy i Litwy we wspólnym oświadczeniu z 21 maja zażądali przejścia od misji Air Policing, czyli monitorowania i identyfikacji obiektów, do Air Defence, a więc modelu dającego realne uprawnienie do zwalczania celów na wschodniej flance (Aerotime). Estońska minister spraw zagranicznych Kaja Tsahkna ostrzegła, że „każda luka, każda słabsza reakcja staje się zaproszeniem do kolejnego uderzenia”.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zadeklarował solidarność z Rumunią, ale zaproponował specjalny status stowarzyszeniowy Ukrainy z UE. To gest polityczny, który nie rozwiązuje problemu luki między wykrywaniem a przechwytywaniem celów nad wschodnią flanką. W przeciwnym kierunku poszedł premier Słowacji Robert Fico, wzywając do „natychmiastowego dialogu UE-Rosja” (Noviny.sk, Novinky.cz). Jego własny minister spraw zagranicznych Juraj Blanár potępił uderzenia ostrzejszym językiem. Prezydent Słowacji opowiedział się za wzmacnianiem flanki NATO, ale nie poparł apelu Ficy o dialog z Moskwą.
Narracja Moskwy i termin dla NATO
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ogłosił, że wojna weszła w „zupełnie inny paradygmat”. Jako uzasadnienie wskazał ukraiński atak dronowy z 22 maja na szkołę zawodową w okupowanym Starobielsku, w którym według strony rosyjskiej zginęło 21 osób (Devdiscourse/Reuters, RIA Novosti). Rada Bezpieczeństwa ONZ podkreśla, że nie może zweryfikować tej liczby, ponieważ Rosja blokuje dostęp do terenów okupowanych. Pieskow dodał, że wojna „mogłaby zakończyć się do końca dnia”, gdyby Ukraina wycofała się z regionów, do których Rosja rości sobie prawa.
Formuła „nowego paradygmatu” wpisuje się w znany schemat rosyjskiej komunikacji: Kreml przypina eskalacyjny język do konkretnego incydentu, aby uzasadnić operacje planowane wcześniej. Podobną sekwencję było widać po ataku na Most Kerczeński w 2022 r. i po użyciu przez Ukrainę rakiet ATACMS w 2024 r.
Rumunia 29 maja podpisała kontrakty o wartości 5,6 mld EUR w ramach programu SAFE, czyli finansowanych przez UE zakupów obronnych, obejmujących m.in. systemy antydronowe (Digi24). Dostawy mają rozpocząć się w 2027 r. Polityczna decyzja zapadnie wcześniej: na szczycie NATO w Ankarze 7-8 lipca sojusznicy rozstrzygną, czy żądanie państw bałtyckich dotyczące formalnej postawy Air Defence stanie się polityką całego NATO. Do tego czasu wschodnia flanka pozostaje między obserwacją a możliwością użycia siły. Każdy incydent z dronem, który nie spotyka się ze wspólną odpowiedzią, przesuwa próg reakcji przy następnym.
How was this article?
Help us get better
Help us get better
Details about this article
- Model:
- claude-opus-4-6
- Generated:
- 6/2/2026, 1:52:35 PM
- Pipeline run:
- eu_pipeline_20260602_123653
- Watermark:
- SynthID (Google's invisible watermark)
- Human review:
- None before publication