AliExpress z rekordową karą UE

A monumental market-access condition stands over the European landscape as platform regulations take hold.
Kompozycja obrazu · tobriefKomisja Europejska nałożyła 20 lipca na AliExpress karę 550 mln EUR za dopuszczenie do sprzedaży na unijnym rynku produktów nielegalnych, niebezpiecznych i podrobionych (komunikat Komisji, Euronews). To najwyższa dotąd sankcja wymierzona na podstawie Aktu o usługach cyfrowych, czyli unijnego prawa regulującego działanie dużych platform internetowych. W praktyce Bruksela przesuwa granicę: ochrona konsumenta przestaje być wyłącznie sprawą nadzoru po fakcie, a staje się warunkiem dostępu do rynku. Globalny marketplace, który sprzedaje Europejczykom, musi mieć system bezpieczeństwa możliwy do kontroli, zakwestionowania i ukarania przez KE.
Jeden mechanizm, 27 granic
Akt o usługach cyfrowych daje Komisji bezpośrednie uprawnienia wobec platform, które mają ponad 45 mln użytkowników miesięcznie w UE (wyjaśnienie KE dotyczące VLOP). Przy tej skali nie wystarcza już deklaracja, że firma reaguje na zgłoszenia. Platforma musi wykazać, że potrafi identyfikować ryzyko, ograniczać je i dopuścić zewnętrznych audytorów do sprawdzenia, czy te procedury działają. O tym, czy system jest wystarczający, decyduje Komisja. Dzięki temu Bruksela ma jeden instrument egzekwowania prawa dla całej UE, zamiast polegać na 27 osobnych postępowaniach krajowych (rozporządzenie DSA).
Kara dotyczy tej części sprawy, której AliExpress nie zamknął ugodowo. Postępowanie Komisja wszczęła w marcu 2024 r. i obejmowało ono szerszy katalog zarzutów. Do czerwca 2025 r. platforma przyjęła zobowiązania w większości kwestii, naprawiając lub obiecując naprawić część problemów. KE uznała jednak, że podstawowe mechanizmy bezpieczeństwa produktów nadal nie działają na skalę wymaganą na rynku europejskim (przedstawicielstwo Komisji). Według depesz Reutersa nielegalne oferty pozostawały dostępne przez tygodnie po ich wykryciu, kontrole marek były niewystarczające, a sprzedawcy mogli wystawiać te same produkty z nowych kont (RTL/Reuters). Wśród przykładów wymieniano niebezpieczne zabawki, kosmetyki niespełniające norm oraz podróbki (The Guardian). AliExpress uznał karę za nieproporcjonalną i zapowiedział odwołanie (SCMP). Komisja dała firmie czas do 20 października 2026 r. na przedstawienie planu działań pokazującego zmianę praktyk.
Siła Komisji jest jednak prawna, nie fizyczna. Holenderskie służby celne potwierdzają, że odprawa paczek z handlu internetowego następuje dopiero wtedy, gdy przesyłka dotrze do kraju (PostNL, Douane). Kara może zmusić platformę do przebudowania systemu wystawiania ofert. Nie postawi jednak inspektorów przy każdej sortowni w Rotterdamie, Hamburgu czy Gdańsku. Towary, które przejdą przez filtry platformy, dalej jadą siecią pocztową do państw o różnej zdolności kontroli. Platforma jest karana centralnie, ale paczki trafiają do odbiorców lokalnie.
Kto poniesie koszt
W Niemczech zarówno federacja handlu detalicznego Handelsverband Deutschland, jak i organizacja konsumencka Verbraucherzentrale Bundesverband przyjęły decyzję Komisji z aprobatą, ale domagają się dalszych działań. Ich argument jest prosty: usunięcie nielegalnej oferty po fakcie nie wystarcza, jeśli niebezpieczny produkt zdążył już trafić do kupującego (idowa/dpa). Problem konkurencyjny jest równie czytelny. Platformy takie jak AliExpress, Temu czy Shein zyskują przewagę kosztową, gdy omijają standardy bezpieczeństwa i odpowiedzialności, którym podlegają europejscy sprzedawcy (t-online). Dla firm, które przed wprowadzeniem produktu na półkę muszą spełnić dyrektywy produktowe, przepisy chemiczne i wymogi oznakowania, taka konkurencja jest trudna do zaakceptowania.
W Polsce ten spór ma dodatkowy wymiar konsumencki. Nowa unijna opłata celna od niskowartościowych przesyłek spoza UE ograniczyła wolumen paczek z chińskich platform, według Money.pl. Kara dla AliExpress i opłata celna to odrębne instrumenty prawne, ale dla kupujących efekt układa się w ten sam obraz: tanie zakupy z Azji stają się mniej oczywiste, bo UE zaczyna doliczać do ceny koszty bezpieczeństwa, kontroli i odpowiedzialności.
Brakujące wyliczenie Komisji
Kwota 550 mln EUR jest jednocześnie wysoka i ostrożna. Według Euractiv odpowiada mniej niż 1% globalnych obrotów Alibaby, a więc pozostaje daleko poniżej teoretycznego pułapu przewidzianego w DSA, wynoszącego 6%. Komisja tłumaczy, że uwzględniła wagę i czas trwania naruszeń, ale potraktowała także nowość regulacji jako argument za niższą sankcją (przedstawicielstwo Komisji).
Nie opublikowała jednak samego rachunku: liczby nielegalnych ofert objętych sprawą, skali dotkniętych zakupów, czasu trwania konkretnych zaniedbań ani informacji, czy w kalkulacji uwzględniono dane o urazach i wycofaniach produktów z rynku. Podstawa prawna jest jasna. Metoda wyliczenia kary pozostaje nieprzejrzysta.
Komisja pokazała, że potrafi karać nie tylko pojedyncze naruszenia, lecz także wadliwy projekt platformy. Sama kara nie zatrzyma jednak niebezpiecznych produktów na granicy europejskich mieszkań. O tym zdecyduje to, co AliExpress realnie zmieni do października, czy 550 mln EUR wystarczy, by naruszyć komercyjne kalkulacje Alibaby, oraz czy 27 krajowych systemów celnych zdoła wychwycić to, czego nadal nie zatrzyma zarządzanie platformą.
Details about this article
- Model:
- claude-opus-4-6
- Generated:
- 7/21/2026, 2:08:13 AM
- Pipeline run:
- eu_pipeline_20260721_005005
- Watermark:
- SynthID (Google's invisible watermark)
- Human review:
- None before publication