Skip to main content
EU_PUBLIC_AFFAIRS08 / 08 · historia dnia3 min · 645 słów · 47 źródeł

Belgia pozwala zagłuszać drony przy reaktorach

Napisane przez SIto brief AI · 14 czerwca 2026, 03:50
Jak powstała

Belgium moves to harden the fragile, invisible boundaries surrounding its most sensitive industrial sites.

Kompozycja obrazu · tobrief
tekst · 3 min czytania

Dron przy ogrodzeniu elektrowni jądrowej nie daje służbom wiele czasu. Czujniki wykrywają ruch, ochrona wszczyna alarm, ale decyzja o neutralizacji zwykle idzie przez policję lub wojsko. Belgia chce skrócić ten łańcuch: w wybranych miejscach operatorzy mieliby prawo użyć zagłuszarek, zanim na miejscu pojawią się właściwe formacje państwowe.

Zmiana objęłaby m.in. obiekty jądrowe, więzienia, zakłady Seveso, czyli instalacje chemiczne wysokiego ryzyka, oraz instytucje unijne w Brukseli. Belgia rozszerzyłaby w ten sposób narzędzie, które dziś pozostaje głównie w rękach policji, wojska i służb specjalnych. Stawka jest szersza niż belgijskie procedury bezpieczeństwa: Bruksela sprawdza, czy obronę przed dronami da się przesunąć bliżej najbardziej wrażliwych obiektów bez tworzenia półprywatnej strefy zakłócania łączności.

Zezwolenie przy ogrodzeniu

Zagłuszanie nie strąca drona fizycznie. Przerywa albo osłabia jego łączność z operatorem, transmisję obrazu lub sygnał nawigacyjny. W pobliżu miejsc zatłoczonych i infrastruktury krytycznej jest to zaleta, bo nie wymaga użycia kinetycznej siły. Jednocześnie częstotliwości radiowe są dobrem wspólnym, a nie prywatnym polem działania ochrony obiektu. Unijne przepisy, w tym dyrektywa radiowa i Europejski kodeks łączności elektronicznej, traktują szkodliwe zakłócenia jako obszar, nad którym państwo musi zachować kontrolę.

Belgijski projekt próbuje tę zgodę maksymalnie zawęzić. Operatorzy musieliby zgłaszać konkretny incydent do BIPT/IBPT, belgijskiego regulatora telekomunikacyjnego. Obszar i czas zagłuszania miałyby być ograniczone do minimum, a interes publiczny musiałby przeważać nad ryzykiem zakłócenia legalnych usług.

W praktyce oznacza to przesunięcie części państwowego uprawnienia na sam perymetr chronionego obiektu. Nie jest to czek in blanco dla operatorów. Chodzi o kontrolowaną możliwość działania w sytuacji, gdy dron jest już blisko, a zwykła ścieżka autoryzacji może okazać się zbyt wolna.

Presja narastała po kolejnych nielegalnych przelotach w pobliżu lotnisk, obiektów wojskowych i miejsc łączonych z przechowywaniem broni jądrowej. Belgia uruchomiła potem program antydronowy wart 50 mln EUR, obejmujący radary i przenośne zagłuszarki. Słabym punktem okazała się jednak autoryzacja: niewyjaśnione incydenty wokół obiektów krytycznych ujawniły opóźnienia między wykryciem, decyzją dowódczą i samym działaniem.

Ten problem było już widać w przemyśle. Po podejrzanych przelotach nad Thales Belgium firma miała zdolność wykrywania dronów, ale bez udziału właściwych władz nie mogła legalnie zakłócić ich pracy. Mogła patrzeć i ostrzegać, gdy urządzenia wciąż znajdowały się nad zakładem (EU Today, War Wings Daily).

Nierówna mapa Europy

Belgijska decyzja nie jest zwykłym porządkowaniem kompetencji w bezpieczeństwie wewnętrznym. Chroniona przestrzeń obejmuje instytucje UE, obiekty powiązane z NATO i infrastrukturę mającą znaczenie dla egzekwowania sankcji. Szczególna ekspozycja Belgii wynika z obecności kwatery głównej NATO, instytucji unijnych oraz roli Euroclear w obsłudze zamrożonych aktywów rosyjskich. Krajowa regulacja o zagłuszarkach może więc wpływać na praktyczne bezpieczeństwo europejskich centrów władzy.

Tu zaczyna się problem unijny. Komisja ma plan działań przeciw zagrożeniom dronowym, oparty na testach, wspólnych narzędziach i pracach nad standardami skuteczności. Nadal jednak to państwa członkowskie decydują, kto może realnie uruchomić środki przymusu albo zakłócenia. Euronews dobrze uchwycił tę granicę: Unia może wspierać koordynację, ale bezpieczeństwo antydronowe pozostaje przede wszystkim kompetencją krajową.

W podobnym kierunku idzie Francja. Projekt omawiany w Senacie dopuściłby użycie sprzętu antydronowego przez operatorów infrastruktury o zasadniczym znaczeniu albo ich wykonawców, jeśli zagrożenie przy chronionym obiekcie jest bezpośrednie. Niemcy utrzymują ostrzejszą linię. Bundesnetzagentur, niemiecki regulator, traktuje zagłuszarki co do zasady jako niedozwolone źródło zakłóceń.

Europa różnie rozkłada akcent między szybkością reakcji a kontrolą państwa. Belgia i Francja testują delegowanie obrony obiektowej na wybranych operatorów. Niemcy pozostają bliżej modelu, w którym zakłócanie łączności jest domeną aparatu państwowego. Im częściej drony pojawiają się przy lotniskach, portach, instalacjach wojskowych i energetycznych, tym trudniej będzie utrzymać tak rozdrobniony system.

Ryzyko, które zostaje

Argument za belgijskim rozwiązaniem jest prosty: drony poruszają się szybciej niż ministerialne procedury. Operator obiektu może być jedynym podmiotem, który znajduje się wystarczająco blisko, by zareagować w czasie.

Ryzyko jest równie konkretne. Zagłuszarka może zakłócić łączność ratunkową, systemy lotnicze albo legalne usługi radiowe. Unieruchomiony dron może też spaść poza ogrodzeniem, przenosząc zagrożenie z chronionego obiektu na ludzi i infrastrukturę wokół niego.

Ostateczny sens belgijskiego modelu rozstrzygnie się w szczegółach, których wciąż nie doprecyzowano publicznie: kto dostanie takie uprawnienie, czy operator będzie potrzebował wcześniejszej instrukcji, czy tylko zgłoszenia, jak będą rejestrowane aktywacje, kto je później skontroluje i kto zapłaci za szkody spowodowane legalnym zagłuszaniem. Belgia pokazuje Europie sposób na szybszą obronę ostatniego odcinka. Pokazuje też, jak łatwo bezpieczeństwo antydronowe może wyprzedzić prawo zaprojektowane do jego kontroli.

How was this article?

Help us get better

Details about this article
Model:
gpt-5.5
Generated:
6/14/2026, 2:41:37 AM
Pipeline run:
eu_pipeline_20260614_015006
Watermark:
SynthID (Google's invisible watermark)
Human review:
None before publication
Learn more about our methodology