Drony wymuszają €12 billion dla Bałtyku

The rigid markings of NATO airspace are laid over a landscape they were never designed to map.
Kompozycja obrazu · tobriefUzbrojony dron z ładunkiem wybuchowym eksplodował w ubiegłym tygodniu na terytorium Łotwy. Nie przechwycił go żaden system obrony powietrznej. Dwa dni później przewodnicząca KE Ursula von der Leyen poleciała do Wilna, zapowiedziała 12 mld EUR pożyczek obronnych i nazwała takie naruszenia przestrzeni powietrznej „celową rosyjską strategią destabilizowania społeczeństw demokratycznych”. Litewska Państwowa Rada Obrony ma jutro ocenić gotowość obrony powietrznej. Problem polega na tym, że natowska misja nad Bałtykiem, działająca od 2004 r., była projektowana do przechwytywania rosyjskich myśliwców. Nie ma wypracowanej procedury na wypadek ukraińskich dronów bojowych, które rosyjskie zakłócanie spycha nad terytorium sojuszników.
Misja policyjna zderzyła się z wojną dronową
Od początku maja ukraińskie drony bojowe kilkakrotnie wleciały w przestrzeń powietrzną państw bałtyckich. Litewskie ministerstwo obrony potwierdziło, że oba drony znalezione w tym roku na Litwie były ukraińskie i zostały sprowadzone z kursu przez rosyjską walkę elektroniczną. Mechanizm jest już opisany. Rosja rozbudowała w Kaliningradzie sieć anten do fałszowania sygnału GPS z trzech do 36 jednostek w ciągu roku. To wystarcza, by oślepić nawigację drona i wypchnąć go na zachód.
19 maja rumuński F-16 pełniący dyżur w ramach Baltic Air Policing, czyli rotacyjnej misji myśliwskiej chroniącej bałtyckie niebo od 2004 r., zestrzelił drona nad Estonią. Było to pierwsze takie użycie broni nad terytorium sojuszniczym. Estoński dowódca zwrócił uwagę, że operacja udała się częściowo dzięki „sprzyjającej pogodzie”. Pokojowe reguły wymagają wzrokowej identyfikacji celu przed otwarciem ognia. Przy czystym niebie było to możliwe. W chmurach albo nocą ten sam dron prawdopodobnie przeleciałby dalej.
Baltic Air Policing pozostaje misją obserwacyjno-eskortową, a nie pełną obroną powietrzną. Decyzja o użyciu broni przechodzi przez natowskie centrum operacji powietrznych w Niemczech. Litewski szef obrony, gen. Vaikšnoras, przyznał publicznie, że to zbyt wolny mechanizm. „Procesy nie są wystarczająco szybkie” – powiedział dziennikarzom (LRT, Lrytas).
Prezydenci trzech państw bałtyckich chcą więc nie korekty, lecz zmiany statusu misji. 21 maja zażądali, by NATO przeszło od Air Policing do pełnej misji Air Defence: z prawem lokalnych dowódców do zwalczania zagrożeń, stałym bazowaniem myśliwców i zintegrowanymi systemami antydronowymi. Taka decyzja wymaga zgody wszystkich 32 państw NATO w Radzie Północnoatlantyckiej, gdzie każdy sojusznik ma prawo weta. Sekretarz generalny Mark Rutte nazwał obecny system „skutecznym”. Gdy estoński minister spraw zagranicznych argumentował, że Rosja celowo kieruje drony w przestrzeń powietrzną sojuszników, Rutte odpowiedział: „Nie mam takich informacji”.
Bruksela finansuje sprzęt. NATO odpowiada za przechwycenia. Systemy się nie łączą
Wileński pakiet von der Leyen oznacza realne pieniądze: pożyczki obronne SAFE, czyli nowy unijny instrument finansowania zakupów uzbrojenia przez państwa członkowskie, dla wszystkich trzech państw bałtyckich oraz 1,5 mld EUR przesuniętych z funduszy spójności. Jej apel o „jednolity system ostrzegania przed dronami” miał jednak istotne ograniczenie. Komisja „mogłaby rozpocząć” ocenę. Za deklaracją nie poszedł projekt legislacyjny. Zgodnie z traktatami obrona powietrzna należy do państw członkowskich i NATO. KE może sfinansować zakupy, ale nie może wydać rozkazu przechwycenia.
Komisarz ds. obrony Andrius Kubilius uruchomił unijno-ukraiński sojusz dronowy oraz osobną inicjatywę obrony przed dronami, która ma dać zdolności do końca 2027 r. Oba projekty są narzędziami koordynacji przemysłowej i mają przyspieszyć produkcję. Żaden nie rozstrzyga, kto i w jakim trybie strzela do konkretnego celu.
Na wschodniej flance NATO powstaje równolegle sześć architektur antydronowych: trzy systemy narodowe państw bałtyckich, polski program SAN obejmujący 18 baterii, fińskie warstwowe czujniki graniczne oraz czteropaństwowy nordycki sojusz zakupowy, sformalizowany w tym miesiącu w ramach NORDEFCO, czyli nordyckiej współpracy obronnej. Każde państwo kupuje własne radary i efektory. Unijne pożyczki SAFE finansują te zakupy bez warunków interoperacyjności.
W centrum każdego incydentu pozostaje pytanie o odpowiedzialność. Ukraińskie drony, zbite z kursu przez rosyjskie zakłócanie, spadają jako uzbrojona amunicja na terytorium NATO. Od tego, czy Moskwa dąży właśnie do takiego skutku, czy raczej tworzy warunki uboczne, chroniąc własną przestrzeń powietrzną, zależy spór przed lipcowym szczytem NATO w Ankarze. Wtedy 32 sojuszników będzie musiało zdecydować, czy utrzymać architekturę dowodzenia, która zadziałała raz: przy dobrej pogodzie, przeciw powolnemu celowi.
How was this article?
Help us get better
Help us get better
Details about this article
- Model:
- claude-opus-4-6
- Generated:
- 5/27/2026, 3:06:29 AM
- Pipeline run:
- eu_pipeline_20260527_015006
- Watermark:
- SynthID (Google's invisible watermark)
- Human review:
- None before publication