Skip to main content
EU_PUBLIC_AFFAIRS16 / 18 · historia dnia3 min · 648 słów · 32 źródeł

E5 dzieli spór o dalekie uderzenia

Napisane przez SIto brief AI · 30 czerwca 2026, 09:07
Jak powstała

National red lines fracture the border sky as Europe builds a strike capability it cannot collectively manage.

Kompozycja obrazu · tobrief
tekst · 3 min czytania

Szef estońskiej dyplomacji uznaje ukraińskie drony spadające przypadkiem na terytorium NATO za „cenę wartą zapłacenia” (Zeit). Minister spraw zagranicznych Włoch mówi z kolei, że broń przekazywana Ukrainie przez Rzym „nigdy” nie może być używana poza terytorium Ukrainy (Reuters). Między tymi stanowiskami największe europejskie potęgi wojskowe budują dla Kijowa nowe zdolności uderzeniowe, ale nie uzgodniły, kto politycznie bierze na siebie ryzyko, gdy skutki tych uderzeń pojawią się po stronie NATO.

Jeden dron zostaje zestrzelony. Inne nie.

8 czerwca francuskie myśliwce pełniące natowską misję Baltic Air Policing zestrzeliły drona, który wleciał w przestrzeń powietrzną Łotwy w pobliżu Rzeżycy, niedaleko granicy z Rosją (LRT, NATO). To rotacyjna misja sojuszu, bo państwa bałtyckie nie mają wystarczającej liczby własnych samolotów bojowych. Wcześniej, przy incydentach nad Polską i Rumunią, piloci śledzili drony, ale nie otwierali ognia: ryzyko spadku odłamków oceniano jako zbyt wysokie albo samo zagrożenie jako zbyt niejasne. Wspólna doktryna nie mówiła im, jak mają postąpić.

Mieszkańcy łotewskiej Łatgalii i miejscowości we wschodniej Polsce nie mają wpływu na te decyzje. Nie wiedzą też, według jakich zasad pilot dostaje zgodę na strzał. Właśnie ta luka między techniczną zdolnością NATO a politycznie uzgodnioną odpowiedzialnością stała się osią sporu, który dziś przebiega przez pięć stolic.

Dwa tygodnie po zestrzeleniu drona nad Łotwą w Berlinie spotkała się grupa E5: Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy i Polska, czyli pięć europejskich państw o największych wydatkach wojskowych. Przywódcy zapowiedzieli przyspieszenie prac nad „zdolnościami do precyzyjnych uderzeń głębokich” dla Ukrainy (Élysée, Bundesregierung). W praktyce chodzi o broń dalszego zasięgu. W komunikacie zabrakło jednak odpowiedzi na pytanie, kto zarządza ryzykiem, gdy użycie tej broni wywoła incydent na terytorium sojuszu.

Pięć stolic, pięć czerwonych linii

Estonia znajduje się na jednym krańcu sporu. Minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna argumentował, że sporadyczne upadki ukraińskich dronów na terytorium państw sojuszniczych są akceptowalne, jeśli dzięki tym uderzeniom niszczone są rosyjskie rafinerie i bazy wojskowe. Żaden inny rząd NATO nie powiedział tego publicznie.

Łotwa również uważa, że Ukraina potrzebuje zdolności do uderzeń dalekiego zasięgu, ale odpowiada nie polityczną zgodą na skutki uboczne, lecz sprzętem. Ryga rozmieszcza dodatkowe radary i zestawy obrony powietrznej przy granicy z Rosją (NATO). To oznacza więcej zdolności do przechwytywania, a nie większą tolerancję dla zabłąkanych dronów.

Polska popiera wojskowy efekt takich operacji. Ukraińska kampania dronowa zmusiła Rosję do przerzucania systemów obrony przeciwlotniczej z frontu w głąb kraju, by chronić rafinerie (Rzeczpospolita). Premier Donald Tusk postawił jednak granicę: ustalenia dotyczące bezpieczeństwa, z których Polska będzie wyłączona, nie będą Polski wiązać (gov.pl).

Niemcy wzmacniają obronę wschodniej flanki NATO, w tym przez stałą brygadę na Litwie, ale unikają języka, który mógłby sugerować niemiecki udział w decyzjach o celach ataków na terytorium Rosji (Bundesregierung).

Włochy wyznaczają najtwardszą zachodnioeuropejską granicę. Minister spraw zagranicznych Antonio Tajani mówił, że NATO powinno unikać wszelkiego wrażenia, iż wchodzi do wojny (Reuters).

Władza, do której nikt się nie przyznaje

Sam traktat NATO nie rozstrzyga sedna sprawy. Artykuł 5, czyli klauzula kolektywnej obrony nakazująca traktować atak na jednego sojusznika jak atak na wszystkich, działa dopiero wtedy, gdy państwa członkowskie wspólnie uznają, że doszło do „zbrojnej napaści”. Artykuł 4 pozwala na konsultacje, gdy państwo czuje się zagrożone. Zabłąkany dron, którego pochodzenie w pierwszych godzinach często pozostaje niejasne, nie wpada automatycznie w żadną z tych kategorii (North Atlantic Treaty). Dlatego zasady użycia siły, czyli rozkazy określające, kiedy pilot może strzelać, pozostają narodowe, a nie sojusznicze.

Francja zestrzeliwuje drona nad Łotwą. Rumunia śledzi obiekt i wstrzymuje ogień. Polska monitoruje i ostrzega. Każdą z tych reakcji można obronić osobno. Razem pokazują jednak Moskwie, że wschodnia granica NATO odpowiada na podobne incydenty w różny sposób.

Przywódcy E5 zobowiązali się do rozwijania broni dalszego zasięgu dla Ukrainy. Żaden z nich nie zobowiązał się publicznie do przejęcia politycznej odpowiedzialności za ryzyko, które ta broń może przynieść na terytorium sojuszu. Na razie koszt ponoszą ci, którzy mieszkają najbliżej wschodniej granicy NATO. Ich rządy tego kosztu nie nazwały, a tym bardziej nie poddały go demokratycznej zgodzie.

How was this article?

Help us get better

Details about this article
Model:
claude-opus-4-6
Generated:
6/30/2026, 9:02:44 AM
Pipeline run:
eu_pipeline_20260630_070736
Watermark:
SynthID (Google's invisible watermark)
Human review:
None before publication
Learn more about our methodology