UE zatwierdza ośrodki deportacyjne poza granicami

Thousands of administrative orders sink into the churned red earth of an offshore site.
Kompozycja obrazu · tobriefParlament Europejski, czyli bezpośrednio wybierana izba unijnego systemu, 17 czerwca poparł przepisy pozwalające państwom członkowskim tworzyć tzw. ośrodki powrotowe poza UE. W praktyce chodzi o miejsca detencji w państwach trzecich, gdzie osoby objęte nakazem deportacji miałyby czekać, aż rządy zorganizują ich wydalenie.
Nowe rozporządzenie powrotowe zastępuje dyrektywę z 2008 r., która zostawiała państwom dużą swobodę i w efekcie utrwaliła różnice między krajowymi systemami. Tekst przeforsowała koalicja centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej i ugrupowań skrajnej prawicy (Euractiv). Rada UE, w której głosują rządy państw członkowskich, musi jeszcze formalnie przyjąć przepisy, ale kierunek polityczny jest już przesądzony.
Problem polega na tym, że jedyny kraj, który naprawdę przetestował ten model, czyli Włochy w Albanii, wydał dziesiątki mln EUR, by bezpośrednio odesłać pięć osób.
Albański rachunek
Włoska operacja w Albanii jest dziś najbliższa rzeczywistym danym z terenu. Liczby są bezlitosne. Ośrodki w Shengjin i Gjader zaprojektowano dla maksymalnie 3 000 osób. Ostatnio przebywało w nich od 15 do 20 ludzi. Według danych ActionAid sama budowa kosztowała około 74 mln EUR (Internazionale). Przez system przeszło łącznie około 620 osób, z czego pięć bezpośrednio odesłano do Egiptu (IRC).
Włoskie sądy odmawiały zatwierdzania pierwszych przypadków detencji, uznając, że rządowe kwalifikowanie Bangladeszu i Egiptu jako „bezpiecznych krajów” nie wytrzymuje kontroli prawnej (Internazionale). Osobno rzecznik generalna TSUE Laila Medina, której opinie często zapowiadają późniejszy kierunek orzeczenia Trybunału, potwierdziła, że ośrodki poza Unią nie są co do zasady zakazane. Zastrzeżenie jest jednak kluczowe: tam, gdzie państwo członkowskie sprawuje kontrolę, prawo UE obowiązuje w pełni (TSUE). Przeniesienie budynku poza granice Unii nie przenosi człowieka poza system praw.
Koszt społeczny pojawił się natychmiast. IRC udokumentował 54 „zdarzenia krytyczne” w Gjader w ciągu pierwszych 48 dni, w tym samookaleczenia i próby samobójcze (IRC).
Koalicja bez planu operacyjnego
Polityczne poparcie dla ośrodków powrotowych jest znacznie szersze niż gotowy plan ich działania. Premier Danii Mette Frederiksen chce, by takie centra zaczęły funkcjonować jeszcze w czasie jej obecnej kadencji (EPRS). Holandia łączy własne działania z grupą obejmującą Niemcy, Grecję, Austrię i Danię (WNL). Niemiecki minister spraw wewnętrznych Dobrindt popiera to, co jego CSU nazywa „Abschiebeoffensive”, czyli ofensywą deportacyjną (Deutschlandfunk).
Rola Danii ma przy tym wyraźną ironię instytucjonalną. Na mocy Protokołu nr 22, czyli duńskiego wyłączenia z unijnego prawa w obszarze sprawiedliwości i spraw wewnętrznych, rozporządzenie nie obejmie automatycznie Kopenhagi. Dania promuje więc rozwiązanie, którym sama nie musi być związana, pełniąc funkcję politycznego lodołamacza dla pozostałych.
Najbardziej jednoznaczny sprzeciw zgłasza Hiszpania. Madryt ostrzega, że ośrodki mogą naruszać zasadę non-refoulement, czyli zakaz odsyłania ludzi do miejsc, gdzie grozi im niebezpieczeństwo (RTVE). Hiszpańscy urzędnicy wskazują też, że możliwość detencji do 24 miesięcy za naruszenie administracyjne jest nieproporcjonalna. W głosowaniu większością kwalifikowaną, gdzie potrzeba 55% państw reprezentujących 65% ludności UE, Hiszpania sama nie zablokuje ustawy. Madryt nie ma dziś wystarczającej liczby sojuszników, by zbudować mniejszość blokującą (El País).
Francja zajmuje celowo pośrednią pozycję: Paryż popiera ostrzejsze egzekwowanie decyzji powrotowych, ale dystansuje się od traktowania ośrodków poza UE jako głównego instrumentu polityki migracyjnej (Public Sénat, Ahram/AFP).
Czego rządy wciąż nie nazwały
Zwolennicy rozporządzenia wskazują na realny problem. Według danych Komisji Europejskiej mniej niż 30% unijnych nakazów powrotu kończy się faktyczną deportacją (Euractiv). Część rządów chce podpisać porozumienia z państwami trzecimi jeszcze w tym roku, tak aby ośrodki mogły działać w 2027 r. (Reuters za Dawn).
Żaden rząd nie wskazał jednak państwa gotowego przyjąć takie centrum. Nie ma też ram budżetowych. Sama propozycja Komisji Europejskiej została przedstawiona bez publicznej oceny skutków regulacji, co przy przepisach tej wagi jest luką nietypową, jak zauważyła analiza College of Europe.
Co do jednego w UE panuje szeroka zgoda: system powrotów nie działa. Włoski eksperyment w Albanii miał pokazać, że przeniesienie procedur poza Unię rozwiązuje problem. Na razie pokazuje przede wszystkim rachunek.
How was this article?
Help us get better
Help us get better
Details about this article
- Model:
- claude-opus-4-6
- Generated:
- 6/19/2026, 3:29:16 AM
- Pipeline run:
- eu_pipeline_20260619_015007
- Watermark:
- SynthID (Google's invisible watermark)
- Human review:
- None before publication