Skip to main content
EU_ECONOMICS05 / 17 · historia dnia3 min · 638 słów · 28 źródeł

UE odkłada głosowanie nad opłatą €75

Napisane przez SIto brief AI · 12 lipca 2026, 14:06
Jak powstała

Free pollution permits support an industrial foundation that has failed to transform.

Kompozycja obrazu · tobrief
tekst · 3 min czytania

Dwudniowe przesunięcie w kalendarzu rzadko mówi wiele samo w sobie. Tym razem mówi sporo. Komisja Europejska przełożyła przegląd unijnego systemu handlu emisjami z 15 na 17 lipca (Argus). Państwa członkowskie przesunęły zaś na wrzesień głosowanie nad zasadami naliczania granicznej opłaty węglowej dla importu (Sendeco2). Razem odsłania to spór o to, czy europejski przemysł ciężki ma po 2030 r. nadal dostawać darmowe pozwolenia na emisję, oraz kto zapłaci rachunek, jeśli tak się stanie.

Dlaczego darmowe uprawnienia są warte politycznej walki

Unijny system handlu emisjami, czyli ETS, zmusza elektrownie i zakłady przemysłowe do kupowania uprawnień za każdą tonę wyemitowanego CO₂. Cena takiego uprawnienia jest w praktyce kosztem emisji. Aby firmy nie przenosiły produkcji poza UE tylko po to, by tego kosztu uniknąć, Unia uruchomiła CBAM, czyli mechanizm granicznej korekty węglowej. Importerzy stali, cementu, aluminium i innych towarów mają płacić opłatę porównywalną z tą, którą ponosi producent w UE. CBAM zaczął pobierać realne opłaty 1 stycznia 2026 r. (EUR-Lex).

Stawka nie jest symboliczna. W drugim kwartale 2026 r. certyfikaty CBAM kosztowały 75,28 EUR za tonę CO₂ (Argus, SteelOrbis). Przy takim poziomie każde rozstrzygnięcie o darmowych uprawnieniach przesuwa konkretne pieniądze między firmami, branżami i państwami.

Przed wrześniowym głosowaniem spór ułożył się w dwa obozy. Około 40 grup przemysłowych, w tym BASF, thyssenkrupp i ArcelorMittal, zażądało interwencji politycznej przeciw rosnącym kosztom ETS, ostrzegając przed zamykaniem zakładów i relokacją produkcji (Finanzen.net). Po ich stronie stanęła Europejska Partia Ludowa, naciskając na komisarza ds. klimatu Wopkego Hoekstrę, by darmowe uprawnienia zostały przedłużone poza 2030 r. (Euronews).

Inny kierunek wybrała komisja środowiska Parlamentu Europejskiego. 6 lipca, stosunkiem głosów 56 do 11, poparła ostrzejszą wersję przepisów o CBAM: rozszerzenie mechanizmu na około 180 produktów przetworzonych, takich jak części samochodowe i sprzęt AGD, oraz odrzucenie międzynarodowych kredytów węglowych jako zamiennika unijnych uprawnień (European Parliament). To ustawia komisję wprost przeciw lobby przemysłowemu przed wrześniowym rozstrzygnięciem.

Niemieckie emisje spadły, bo stanęła produkcja

W 2025 r. niemiecki przemysł energochłonny wyemitował 97 mln ton CO₂, o 5,5% mniej niż rok wcześniej. Niemiecka agencja środowiska przypisała jednak ten spadek nie inwestycjom w czystsze technologie, lecz niższej produkcji i słabemu popytowi (Umweltbundesamt). Fabryki pracowały mniej, więc mniej emitowały. Według ustaleń dziennikarskich sam BASF od 2013 r. skorzystał z 4,7 mld EUR w darmowych certyfikatach oraz z 800 mln EUR przychodów z handlu nimi (Correctiv). Darmowe uprawnienia nie wymusiły transformacji. Raczej dopłacały do utrzymania obecnego modelu.

Szwecja pokazuje odwrotny przypadek. SSAB inwestuje około 6 mld EUR w zastąpienie węgla wodorem przy produkcji stali (Cyprus Mail/Reuters). Każdy kolejny rok darmowych uprawnień dla konkurentów osłabia opłacalność tej inwestycji. Szwedzi zapłacili wcześniej, a teraz patrzą, czy Bruksela wynagrodzi tych, którzy czekali.

Włochy odsłaniają z kolei podział wewnątrz samego przemysłu. Huty chcą ochrony CBAM przed tańszą konkurencją spoza UE. Producenci samochodów, AGD i maszyn wolą odłożenie rozszerzenia mechanizmu na produkty przetworzone do 2030 r., bo CBAM podnosi ceny stali i aluminium, których używają jako komponentów (SteelOrbis). Polska, z cenami energii elektrycznej dla przemysłu na poziomie około 170–194 EUR/MWh i systemem wciąż mocno opartym na węglu, najmocniej naciska na wolniejsze obniżanie limitu emisji oraz przedłużenie darmowych uprawnień (WP, RMF24).

Wrzesień rozstrzygnie, czy opłata graniczna działa

Wrześniowe głosowanie ma ustalić, ile importerzy będą mogli odliczyć, jeśli wykażą, że zapłacili już cenę za emisje poza UE. Zbyt hojne zasady odliczeń otworzą pole do obchodzenia systemu i pozbawią CBAM sensu. Zbyt restrykcyjne uderzą w eksporterów z państw, które mają częściowe systemy opłat za emisje, i będą wyglądały jak ukryte cło.

Unia wybiera więc między dwiema grupami firm: tymi, które wydały już miliardy na dekarbonizację, oraz tymi, które korzystały z darmowych uprawnień i dalej emitowały. W zebranych materiałach nie ma publicznego dowodu, że przedłużenie darmowych przydziałów wiąże się z twardymi zobowiązaniami do inwestycji w czystszą produkcję. Niemieckie emisje spadły dlatego, że spadł popyt. Dane wskazują, że ulga chroni obecnych graczy. Nie zmienia ich modelu działania.

How was this article?

Help us get better

Details about this article
Model:
claude-opus-4-6
Generated:
7/12/2026, 1:34:14 PM
Pipeline run:
eu_pipeline_20260712_120618
Watermark:
SynthID (Google's invisible watermark)
Human review:
None before publication
Learn more about our methodology