Unijne etykiety AI z wyjątkami

Europe makes synthetic speech identify itself before reaching the public.
Kompozycja obrazu · tobrief„Nowe przepisy UE nakazują oznaczanie treści wygenerowanych przez AI” — takie zdanie pojawiło się w miniony weekend w wielu europejskich redakcjach. Jest prawdziwe tylko częściowo. Od 2 sierpnia obowiązują przepisy o przejrzystości z unijnego aktu o AI (EU AI Act), ale nie oznacza to, że ostrzeżenie ma trafić na każdy e-mail poprawiony przez narzędzie językowe albo każde zdjęcie lekko dopracowane przez algorytm. Obowiązki zależą od tego, kto używa systemu i jaki rodzaj treści trafia do publiczności.
W praktyce trzeba rozróżnić trzy sytuacje. Firma uruchamia chatbota do kontaktu z klientami. Redakcja korzysta z narzędzia AI przy przygotowaniu tekstu o wyborach. Sztab polityczny publikuje syntetyczne nagranie z kontrkandydatem. Każdy z tych przypadków uruchamia inne obowiązki, skierowane do innych podmiotów, i tylko część z nich kończy się widoczną dla odbiorcy etykietą.
Twórcy oznaczają instalację, użytkownicy produkt
Akt o AI dzieli odpowiedzialność między dwie role: dostawcę, czyli podmiot, który tworzy system AI albo wprowadza go na rynek UE, oraz użytkownika wdrażającego, czyli organizację lub profesjonalistę korzystającego z takiego systemu (EU AI Act). Ten sam podmiot może pełnić obie funkcje. Bank, który sam buduje chatbota do obsługi klientów, jest jednocześnie dostawcą i użytkownikiem wdrażającym, więc podlega obu zestawom wymogów.
Mechanizm przypomina bezpieczeństwo żywności: producent umieszcza tabelę wartości odżywczych, restauracja oznacza alergeny w menu. Oba obowiązki istnieją równolegle i żaden nie zastępuje drugiego (Stibbe).
Na dostawcach ciążą obowiązki już na etapie projektowania systemu. Chatbot lub asystent głosowy musi na początku rozmowy poinformować użytkownika, że ma on do czynienia z AI (EU AI Act). Systemy generujące syntetyczne obrazy, dźwięk lub wideo mają inny wymóg: powinny umieszczać w pliku ukryte oznaczenie, bliższe kodowi kreskowemu niż ostrzegawczej naklejce. Dzięki niemu organy nadzoru i narzędzia detekcyjne mają rozpoznawać treści wygenerowane przez AI (Commission guidance).
Użytkownicy wdrażający odpowiadają za ujawnienia, które widzi odbiorca. Sztab publikujący deepfake musi poinformować widzów, że materiał jest syntetyczny. Osobno redakcja lub agencja publikująca tekst wygenerowany przez AI na temat wyborów, zdrowia publicznego czy wydatków państwa musi ten fakt ujawnić (Stibbe). Oba reżimy działają obok siebie: spełnienie jednego nie zwalnia z drugiego.
Jeżeli ktoś używa ChatGPT do wymyślenia kolacji, te przepisy go nie obejmują. Zmieniają one przede wszystkim procedury redakcji, kampanii politycznych, firm i instytucji publicznych, które publikują treści AI dla szerszej publiczności.
Korektor gramatyczny zostaje poza sporem
Codzienne narzędzia AI dostały wyraźny wyjątek. Korektor gramatyczny, sprawdzanie pisowni albo narzędzie tłumaczeniowe nie uruchamia obowiązku oznaczania, o ile nie zmienia istotnie sensu tekstu napisanego przez człowieka (Commission FAQ). Prywatne, nieprofesjonalne korzystanie z AI w ogóle pozostaje poza tym reżimem (EU AI Act).
Dla mediów kluczowy jest wyjątek redakcyjny. Tekst AI dotyczący spraw publicznych może ukazać się bez widocznej etykiety, jeżeli został rzeczywiście sprawdzony przez człowieka, a konkretna osoba lub organizacja bierze za niego odpowiedzialność redakcyjną (Commission FAQ, Canal CEO). Włoskie i hiszpańskie komentarze prawne podkreślają, że taka odpowiedzialność musi być udokumentowana i realna, a nie sprowadzona do mechanicznego zatwierdzenia tekstu (Corriere della Sera). Deepfake’i w twórczości artystycznej lub satyrycznej nadal wymagają ujawnienia, ale w formie, która nie niszczy odbioru materiału.
Przepisy już obowiązują, z jednym okresem przejściowym
Od 2 sierpnia chatboty muszą przedstawiać się jako systemy AI, deepfake’i wymagają ujawnienia, a teksty AI dotyczące spraw interesu publicznego powinny być oznaczane, chyba że realną odpowiedzialność przejął redaktor. Jedyny okres przejściowy trwa do 2 grudnia 2026 r. i dotyczy tylko jednego obowiązku: ukrytego oznaczania plików przez systemy generatywnej AI, które były już na rynku przed tą datą (Cooley, FAZ). Nowe systemy muszą spełniać wymogi od razu.
Egzekwowaniem przepisów zajmą się organy krajowe. Niemiecka Bundesnetzagentur przyjmuje już skargi przez bezpłatny formularz internetowy (Bundesnetzagentur). Irlandia powołała krajowe biuro ds. AI jako ośrodek koordynacyjny (RTÉ). Hiszpańska AESIA działa operacyjnie (AESIA). Za naruszenia obowiązków przejrzystości grożą kary do 15 mln EUR albo 3% globalnego rocznego obrotu. To mniej niż pułap 35 mln EUR lub 7% obrotu przewidziany dla najpoważniejszych zakazów z aktu o AI (Commission summary, Handelsblatt).
Teraz warto obserwować trzy rzeczy: czy regulatorzy zareagują na pierwsze skargi, czy ukryte znaczniki przetrwają zwykły obieg internetu z kompresją, zrzutami ekranu i ponownymi publikacjami, oraz czy odbiorcy będą cokolwiek z tych ujawnień wyciągać, czy po prostu przewiną je dalej.
Details about this article
- Model:
- claude-opus-4-6
- Generated:
- 8/4/2026, 1:55:03 AM
- Pipeline run:
- eu_pipeline_20260804_005006
- Watermark:
- SynthID (Google's invisible watermark)
- Human review:
- None before publication