Cztery kraje, różne żądania

Four countries march on the same day toward different decisions.
Kompozycja obrazu · tobriefW sobotę setki tysięcy osób protestowały we Francji w sprawie szkół, płac i cen. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez mówił o 550 tys. uczestników, organizatorzy — o 800 tys. (TF1 Info). Tego samego dnia demonstracje odbyły się także w Belgii, Włoszech i Portugalii. Wspólna data nie oznaczała wspólnego programu: w każdym kraju protestujący zwracali się do własnego rządu.
Francuski bunt szkolny i spór o budżet
Francuskie protesty zaczęły się od apeli w mediach społecznościowych. Do uczniów, którzy sprzeciwiali się brakom kadrowym i zimnym salom lekcyjnym, dołączyli Żółte Kamizelki niezadowolone z cen paliw, a później związki zawodowe CGT i Solidaires. Protest uczniów zaczął się przed sporem budżetowym. Reuters informował 8 października, że blokady liceów trwały już trzeci tydzień (Reuters).
Budżet na 2027 r. premiera Sébastiena Lecornu dał uczniom konkretny cel. Projekt, przedstawiony 1 października, przewiduje na papierze większe wydatki na edukację, a zarazem likwidację 1 588 etatów nauczycielskich (Le Monde). Minister edukacji Édouard Geffray uzasadnia cięcia spadkiem liczby uczniów. Uczniowie odpowiadają, że w ich szkołach już teraz nie ma kim zastępować nieobecnych nauczycieli.
Ostateczny kształt cięć może się jeszcze zmienić. Lecornu nie ma w Zgromadzeniu Narodowym pewnej większości, więc posłowie mogą negocjować liczbę etatów w trakcie prac nad budżetem.
Większość marszów przebiegła spokojnie, choć w kilku miastach doszło do aktów przemocy. W Limoges pożar poważnie uszkodził XIX-wieczny ratusz — podała lokalna prefektura (TV5MONDE/AFP). Krótko po północy Lecornu poinformował, że zatrzymano 1 200 osób (TF1 Info). To wstępna liczba; zatrzymanie nie oznacza skazania.
U sąsiadów inne źródła niezadowolenia
W Brukseli wezwania w mediach społecznościowych nawiązywały do francuskich protestów. Kilkuset młodych ludzi, głównie francuskojęzycznych uczniów, przeszło od dworca centralnego, by zaprotestować przeciw zmianom w szkolnictwie — podał portal BRUZZ (BRUZZ). Marsz zaczął się spokojnie, ale zakończył starciami z policją; zatrzymano około dziesięciu osób. Uczniowie sprzeciwiają się decyzjom Wspólnoty Francuskiej, czyli francuskojęzycznego rządu zarządzającego szkołami w Walonii i Brukseli. Nie decydują o nich ani rząd federalny, ani UE.
Włoski protest zorganizowano poza tradycyjnymi strukturami. Italia in Piazza, sieć obywatelska zawiązana za pośrednictwem komunikatorów, wystąpiła przeciw rosnącym kosztom życia, cenom paliw i niskim płacom. W Mediolanie przeszło ponad 5 tys. osób; potem odłączyła się grupa, która rzucała w policję kamieniami i petardami (Corriere della Sera). Około 50 osób przewieziono na komisariat, niemal połowa z nich była niepełnoletnia (ANSA). Sieć nie ma kierownictwa związkowego ani partyjnego, więc rząd Giorgii Meloni nie ma oczywistego partnera do negocjacji.
Portugalska demonstracja miała tradycyjny związkowy charakter. Konfederacja CGTP zorganizowała marsze w Lizbonie, Porto i Coimbrze. Jej lider Tiago Oliveira zażądał 15-procentowej podwyżki płac dla wszystkich oraz płacy minimalnej w wysokości 1 100 euro od stycznia 2027 r. (CGTP). Związek wyznaczył termin: kolejny protest planuje na 24 listopada, kiedy parlament ma przeprowadzić końcowe głosowanie nad budżetem na 2027 r. (CGTP).
O czym decyduje UE, a o czym nie
Wspólnym tłem protestów jest sytuacja gospodarcza. We wrześniu inflacja w strefie euro wyniosła 3,8 proc., a ceny energii były o 18,8 proc. wyższe niż rok wcześniej (Eurostat). W tym miesiącu wzrosły też koszty zaciągania długu. Wyprzedaż obligacji podbiła rentowności francuskiego i włoskiego długu (To Brief).
W trzech z czterech państw na kształt budżetów wpływają także unijne reguły. Francja, Belgia i Włochy są objęte procedurą nadmiernego deficytu, uruchamianą wobec państw, których deficyt przekracza limit 3 proc. PKB (art. 126 TFUE, Rada UE). Procedura ogranicza tempo wzrostu wydatków publicznych, ale nie rozstrzyga, które etaty nauczycielskie zlikwidować. O tym decydują francuscy ministrowie i posłowie.
Wspólna data protestów nie przyniosła wspólnych postulatów ani jednego ośrodka władzy, który mógłby na nie odpowiedzieć. O tym, czy uczniowie zachowają nauczycieli, zdecydują francuscy posłowie głosujący nad 1 588 etatami oraz rząd Wspólnoty Francuskiej w Belgii. Sprawy płac i cen należą do rządu Meloni w Rzymie, a w Portugalii wrócą pod obrady parlamentu podczas głosowania 24 listopada.
Details about this article
- Model:
- claude-opus-5-5
- Generated:
- 10/18/2026, 1:37:03 AM
- Pipeline run:
- eu_pipeline_20261018_005006
- Watermark:
- SynthID (Google's invisible watermark)
- Human review:
- None before publication