Hormuz dławi dostawy LNG

The Strait remains geographically open while becoming a commercially impassable border of risk.
Kompozycja obrazu · tobriefCieśnina Ormuz formalnie pozostaje otwarta. Dla rynku energii coraz mniej ma to jednak znaczenie. Liczy się nie komunikat rządu w Teheranie czy Waszyngtonie, lecz to, czy armator wyśle statek, ubezpieczyciel policzy akceptowalną składkę, bank obsłuży płatność, a czarterujący uzna rejs za normalne ryzyko handlowe. Dziś odpowiedź brzmi: coraz częściej nie.
W kilka dni cena ropy Brent wzrosła z ok. 70 USD do 79–80 USD za baryłkę (Süddeutsche Zeitung). Liczba przepłynięć metanowców przez Ormuz spadła z 13 tygodniowo do dwóch (Lloyd's List). Przez wąski przesmyk między Iranem a Omanem przechodzi ponad 30% światowego morskiego handlu ropą. Nikt go oficjalnie nie zamknął, ale szlak zaczyna działać jak infrastruktura, której nie da się wiarygodnie wycenić.
8 lipca Donald Trump uznał 60-dniowe porozumienie USA–Iran za martwe, a Waszyngton cofnął Iranowi tymczasowe zwolnienie umożliwiające sprzedaż ropy po kolejnych atakach na tankowce. Centralne Dowództwo USA przeprowadziło nowe uderzenia na cele irańskie, które sekretarz generalny NATO Mark Rutte nazwał „absolutnie koniecznymi”.
Memorandum podpisane 17 czerwca miało kupić czas na rozmowy o sankcjach i programie nuklearnym. Nie dało jednak tego, czego potrzebował rynek: bezpiecznych rejsów, ubezpieczenia po możliwej do przyjęcia cenie i banków gotowych obsłużyć transakcje. Uzgodniona w Szwajcarii linia deeskalacyjna nie została w praktyce sprawdzona.
25 czerwca pływający pod banderą Singapuru Ever Lovely został trafiony w pobliżu Omanu. Następnego dnia USA uderzyły w irańskie cele nadbrzeżne. 27 czerwca Iran odpowiedział atakami na bazy w Zatoce. Każda taka sekwencja zmniejsza dystans między zawieszeniem broni a otwartymi działaniami zbrojnymi. Dla Europy kluczowe jest to, czy statki, ubezpieczyciele, banki i czarterujący nadal traktują Ormuz jak zwykły szlak. Nie traktują.
Jak cena trafia do Europy
Bezpośredni import ropy z Zatoki do Europy jest mniejszy, niż sugerują nagłówki. Niemcy sprowadziły w 2025 r. 6,1% ropy z Bliskiego Wschodu (Destatis). W Hiszpanii udział ten wyniósł w maju 2026 r. 5,5% (Europa Press). Rynek benchmarków nie rozlicza jednak baryłek według tego, skąd ostatecznie trafiły do danej rafinerii. Gdy Ormuz staje się ryzykowny, Brent przelicza ryzyko globalnie, a koszt odczuwają europejskie rafinerie, firmy transportowe i gospodarstwa domowe.
Gaz reaguje szybciej. Niemiecka cena spot doszła do 45,2 EUR/MWh, wobec ok. 30 EUR/MWh na początku roku (BDEW). Już do połowy kwietnia zmienność cen gazu dołożyła 13 mld EUR do hurtowego rachunku za energię elektryczną w UE (EEA).
Włochy pokazują, ile kosztuje zastępowanie jednego źródła drugim. W pierwszej połowie 2026 r. włoskie terminale przyjęły 113 ładunków LNG, z czego 70 ze Stanów Zjednoczonych (MarketScreener), gdy dostawy z Kataru załamały się. Według Prima Pagina News QatarEnergy ogłosił wobec włoskiego Edisona siłę wyższą, czyli formalnie uznał zakłócenia za pozostające poza jego kontrolą, i od kwietnia anulował 21 dostaw. Każdy ładunek kupiony w zastępstwie na rynku spot jest droższy.
Hiszpania przełożyła szok energetyczny na politykę fiskalną. Od lipca wsparcie podatkowe do paliw w Madrycie zaczyna się od 15 centów za litr, a cały pakiet kosztuje ponad 1,825 mld EUR (Hacienda, Agencia Tributaria). To poduszki krajowe. Nie sprawiają, że statki wracają na szlak.
Kto nad czym panuje
Hierarchia wpływu jest dość prosta. Stany Zjednoczone mogą zaostrzać lub luzować sankcje OFAC wobec Iranu decyzją wykonawczą szybciej, niż Europa jest w stanie zorganizować skuteczną eskortę morską. Marynarki wojenne mogą zmniejszać ryzyko fizyczne: 3 lipca Francja i Wielka Brytania uzyskały zgodę Omanu na pomoc w patrolowaniu jego wód, a wielonarodowa misja rozminowywania z udziałem ok. 30 państw posuwa się naprzód. Giorgia Meloni zapowiedziała, że Włochy nie dołączą do uderzeń, ale mogą wesprzeć działania wokół Ormuzu w formach dopuszczonych przez parlament (Il Fatto Quotidiano).
O powrocie handlu nie decydują jednak wyłącznie dyplomaci i floty. Decydują także ubezpieczyciele i banki. Normalizacja wymaga tygodni bezpiecznych rejsów załadowanych tankowców, aby premie za ryzyko wojenne mogły spaść. Wymaga też banków gotowych obsługiwać handel powiązany z Zatoką bez obawy o ekspozycję na sankcje USA. Żaden z tych warunków nie jest bliski spełnienia. Lloyd's List informuje, że Ormuz już generuje spory dotyczące czarterów i ubezpieczeń morskich, których rozplątanie zajmie miesiące.
EBC wskazał trwały bliskowschodni szok energetyczny jako scenariusz, który podniósłby inflację i obniżył wzrost gospodarczy. Państwa UE utrzymują obowiązkowe zapasy ropy na podstawie dyrektywy 2009/119/WE, czyli regulacji wymagającej rezerw na 90 dni. Banki centralne nie otwierają jednak szlaków żeglugowych, a zapasy kupują tygodnie, nie normalność. Europa płaci więc premię za cieśninę, która politycznie pozostaje otwarta, ale handlowo stała się niewiarygodna.
How was this article?
Help us get better
Help us get better
Details about this article
- Model:
- claude-opus-4-6
- Generated:
- 7/9/2026, 2:22:30 AM
- Pipeline run:
- eu_pipeline_20260709_005006
- Watermark:
- SynthID (Google's invisible watermark)
- Human review:
- None before publication