Licencję MiCA ma tylko 210 firm

Thousands of crypto firms remain suspended in a terminal queue as MiCA rules take effect.
Kompozycja obrazu · tobriefJutro, 1 lipca 2026 r., kończy się okres przejściowy dla MiCA, czyli unijnego rozporządzenia o rynkach kryptoaktywów. To pierwszy wspólny zestaw reguł dla branży krypto w całej UE. Firmy bez licencji nie będą mogły przyjmować nowych klientów i będą musiały rozpocząć wygaszanie działalności. Według szacunków prasy i branży do końca czerwca pełne zezwolenie uzyskało tylko ok. 210 z ponad 1 200 wcześniej zarejestrowanych podmiotów (Euronews). ESMA nie potwierdziła tej liczby w oficjalnym komunikacie, ale nawet przybliżony obraz prowadzi do tego samego wniosku: unijny rynek krypto gwałtownie się skurczy.
Konsekwencje opisała ESMA, czyli Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych, w czerwcowym komunikacie. Podmioty bez zezwolenia mają wstrzymać pozyskiwanie klientów, zakończyć marketing i umożliwić obecnym użytkownikom wypłatę środków. W czasie wygaszania usług nadal muszą stosować procedury przeciwdziałania praniu pieniędzy. Przedłużenia okresu przejściowego nie będzie, co ESMA zapowiedziała już w kwietniu.
Mechanizm jest prosty. MiCA ustanawia jeden standard licencyjny, ale z rynku wypadają firmy, które nie są w stanie go spełnić albo których wnioski utknęły w krajowych nadzorach. Zostaje mniejszy sektor, zdominowany przez podmioty zdolne sfinansować zespoły compliance, audyty, rezerwy kapitałowe i systemy raportowania wymagane przez licencję.
Jeden kodeks, dwadzieścia siedem kolejek
MiCA jest rozporządzeniem UE, więc obowiązuje bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich. Nie trzeba jej przepisywać do ustaw krajowych. Każde państwo musi jednak wskazać właściwy organ nadzoru, uruchomić procedury i rozpatrywać wnioski licencyjne. Właśnie na tym krajowym etapie pojawiły się największe różnice.
Najostrzej widać to w Polsce. Ustawa, która formalnie wyznaczyłaby KNF jako organ odpowiedzialny za nadzór nad większością obowiązków z MiCA, nie weszła w życie. Rzeczpospolita opisywała, że krajowy organ nie został umocowany do prowadzenia znacznej części nadzoru, więc polskie firmy nie miały realnej krajowej ścieżki licencyjnej. Binance Poland już przestał przyjmować nowych użytkowników i poprosił klientów o przeniesienie aktywów gdzie indziej (TVN24, Money.pl).
Portugalia dostosowała ramy prawne, ale zderzyła się z opóźnieniami w rozpatrywaniu wniosków. Branżowe stowarzyszenie ANIPE ostrzegło tuż przed terminem, że liczba autoryzowanych podmiotów pozostaje „ograniczona do minimum”, co oznacza, że część firm może przerwać obsługę klientów mimo złożonych wniosków (ECO). Banco de Portugal nie próbował łagodzić przekazu: w parlamencie tłumaczył, że przy wydawaniu zezwoleń jest „bardzo wymagający” (RTP).
Francja weszła w MiCA z wcześniejszym krajowym systemem rejestracji prowadzonym przez AMF, dlatego przejście do unijnej licencji było dla części rynku płynniejsze. Takie firmy jak Coinhouse czy Paymium uzyskały zezwolenia szybciej, choć dla mniejszych graczy barierą nadal pozostają koszty (Cryptoast). Hiszpańska CNMV spodziewała się zamknięcia czerwca z około 20 autoryzowanymi operatorami (Cinco Días).
Kto zyskuje, kto traci
Zyskują duże, dobrze dokapitalizowane firmy, które mogą ponieść realny koszt licencji: utrzymywać działy zgodności, płacić za zewnętrzne audyty, spełniać wymogi kapitałowe i regularnie raportować do nadzoru. W Niemczech wśród podmiotów dobrze ustawionych do przejęcia udziałów rynkowych są gracze powiązani z sektorem finansowym, m.in. Boerse Stuttgart Digital, Bitpanda i Trade Republic (Handelsblatt). Największą premię daje im paszport MiCA: licencja uzyskana w jednym państwie UE pozwala obsługiwać klientów w całej Wspólnocie. Skala staje się przewagą regulacyjną.
Tracą mali operatorzy, których nie stać na pełną infrastrukturę zgodności, oraz firmy uwięzione w wolnych krajowych procedurach mimo złożonych wniosków. Podmiot może działać realnie, mieć klientów i czekać w kolejce, a od jutra formalnie pozostawać bez autoryzacji.
Dla konsumentów bilans jest mieszany. U autoryzowanych dostawców dostają silniejszą ochronę: zasady ładu korporacyjnego, wymogi zabezpieczania aktywów i standardy informacyjne. Jednocześnie tracą wybór. W krajach, w których licencje uzyskało niewiele firm, użytkownicy będą wypychać środki z platform albo przenosić je pod presją czasu, zanim usługi zostaną wygaszone.
Dokąd przesunie się ryzyko
Do liczb trzeba podchodzić ostrożnie. Szacunki mówiące, że 75-83% firm może stracić dostęp do rynku, pochodzą ze źródeł branżowych związanych z kryptowalutami, nie od regulatorów.
Większa niewiadoma dotyczy zachowania klientów wypychanych z nieautoryzowanych platform. Jeśli przejdą do licencjonowanych dostawców w UE, MiCA spełni podstawowe założenie: uporządkuje rynek i przeniesie obrót pod nadzór. Jeśli wybiorą giełdy offshore, poza zasięgiem unijnych instytucji, regulacja przesunie ryzyko poza oficjalny obieg, ale go nie zmniejszy. Danych pozwalających ocenić ten ruch jeszcze nie ma. Odpowiedź pojawi się dopiero po kilku miesiącach i to ona pokaże, czy MiCA działa jako ochrona konsumenta, czy przede wszystkim jako mechanizm selekcji rynku.
How was this article?
Help us get better
Help us get better
Details about this article
- Model:
- claude-opus-4-6
- Generated:
- 6/30/2026, 8:45:47 AM
- Pipeline run:
- eu_pipeline_20260630_070736
- Watermark:
- SynthID (Google's invisible watermark)
- Human review:
- None before publication