Skip to main content
EU_ECONOMICS02 / 05 · historia dnia3 min · 699 słów · 47 źródeł

Rumunia traci energię z atomu

Napisane przez SIto brief AI · 14 sierpnia 2026, 02:50
Jak powstała

A falling river now sets the limits of Romania’s power system.

Kompozycja obrazu · tobrief
tekst · 3 min czytania

Rumunia straciła 13 sierpnia całe krajowe źródło energii jądrowej. Tego dnia rano wyłączono drugi blok elektrowni Cernavodă, ostatni działający reaktor w kraju, ponieważ poziom Dunaju spadł poniżej minimum potrzebnego do chłodzenia instalacji (ABC News/AP, Digi24). Pierwszy blok nie pracował już od 28 lipca, z tego samego powodu. Razem oba reaktory dawały ok. 1,4 GW stabilnej mocy dostępnej przez całą dobę, czyli mniej więcej jedną piątą rumuńskiej produkcji energii elektrycznej (Agerpres, Reuters via Global Banking & Finance). Teraz ta wartość wynosi zero.

Mechanizm jest prosty, ale dla systemu energetycznego bezlitosny. Reaktor jądrowy wytwarza ogromne ilości ciepła, z którego powstaje para napędzająca turbiny, a bez stałego dopływu wody nie da się bezpiecznie utrzymać procesu chłodzenia. Gdy rzeka opada za nisko, operator nie może zagwarantować odpowiedniego poboru wody. Reaktory nie zostały uszkodzone, ale nie mogą pracować.

Bukareszt próbował kupić sobie czas. Na awaryjne prace hydrotechniczne wydano ponad 2 mln EUR: pogłębiano koryto i zatapiano barki, aby przekierować nurt w stronę ujęcia wody dla elektrowni (Al Jazeera, Firstpost). To nie wystarczyło. Przepływ Dunaju w Baziaș prognozowano do 17 sierpnia na ok. 1 400 m sześc. na sekundę, czyli mniej więcej jedną trzecią sierpniowej średniej (Agerpres).

Po zachodzie słońca system się zaciska

Najtrudniejszy moment przychodzi wieczorem. W dzień część luki po atomie zasypuje fotowoltaika, ale po zachodzie słońca jej produkcja spada do zera, podczas gdy klimatyzacja i zużycie w gospodarstwach domowych nadal utrzymują popyt wysoko. Wtedy Rumunia musi importować energię.

Ministerstwo energii oceniło, że wieczorne potrzeby importowe mogą sięgnąć 2 300 MW, przy transgranicznych zdolnościach przesyłowych rzędu 4 000 MW (Digi24). Sama przepustowość sieci nie oznacza jednak dostępnej energii. Pokazuje tylko, ile mogą przenieść przewody, a nie to, czy sąsiedzi mają nadwyżkę do sprzedania o godz. 21.

Napięcie było widoczne jeszcze przed pełnym wyłączeniem Cernavodă. 5 sierpnia wieczorne zapotrzebowanie Rumunii wyniosło 7 675 MW, podczas gdy krajowa produkcja sięgnęła 5 321 MW. Import pokrywał blisko 31% zużycia, a ceny hurtowe dostaw na kolejny dzień wzrosły o 48%, do ok. 178 EUR za MWh (Brussels Signal). Jeśli niedobory się pogłębią, plan awaryjny pozwala operatorowi sieci Transelectrica ograniczyć zużycie dużym odbiorcom przemysłowym o 10–30% i wstrzymać eksport energii (Balkan Green Energy News).

Ta sama rzeka, ten sam problem, wspólny rachunek

Węgierska elektrownia Paks stoi nad tym samym Dunajem i zderzyła się z tym samym ograniczeniem. 7 sierpnia Paks produkował ok. 230 MW przy mocy zainstalowanej 2 000 MW (HVG, kormany.hu). Oznaczało to ubytek niemal 1 770 MW stabilnej węgierskiej generacji w tym samym czasie, gdy Rumunia traciła własne bloki jądrowe.

Koszt pojawił się natychmiast. Dzienny rachunek Węgier za import netto wzrósł z ok. 0,6 mld forintów pod koniec lipca do prawie 4 mld forintów na początku sierpnia, ponieważ kraj kupował dużą część energii w drogich godzinach wieczornych, gdy ceny przekraczały 200 EUR/MWh (Telex/G7, Portfolio). To ceny hurtowe, czyli stawki płacone przez spółki energetyczne i dużych odbiorców na rynku energii. Nie trafiają na rachunki gospodarstw domowych z dnia na dzień, ale podnoszą koszty dostawców, które z czasem są przenoszone dalej.

Rumunia i Węgry próbowały więc kupować wieczorną energię w regionie, który sam miał coraz mniej nadwyżek.

Kto zarabia, kto płaci

Najwyraźniejszym krótkoterminowym beneficjentem okazała się Bułgaria. Elektrownia jądrowa Kozłoduj korzysta ze zbiorników zraszających i rezerwowych studni, czyli z zapasu wody, który daje większą odporność na niski poziom rzeki. Minister energii Iwa Petrowa informowała o eksporcie 32 000–33 000 MWh dziennie, z czego ok. 1 355 MW płynęło 7 sierpnia w stronę Rumunii (Club Z, economic.bg). Bułgarskie ceny hurtowe wzrosły do 150–170 EUR/MWh, wobec 100–120 EUR/MWh tydzień wcześniej (Mediapool). Sofia sprzedawała więc energię w warunkach niedoboru, z odpowiednią premią.

Ta przewaga też ma granice. Bułgarscy urzędnicy oceniali, że przy obecnych poziomach wody Kozłoduj może pracować jeszcze mniej więcej półtora tygodnia (BTA).

Po stronie kosztów są rumuńscy i węgierscy odbiorcy przemysłowi, którym grożą ograniczenia poboru, nabywcy energii płacący dwu- lub trzykrotność typowych letnich cen hurtowych oraz podatnicy finansujący awaryjne prace na rzece, które opóźniły wyłączenia, ale ich nie zatrzymały. Rumuński system elektroenergetyczny nie stoi przed natychmiastowym blackoutem. Jego stabilność zależy jednak od kilku warunków naraz: wiatru, produkcji hydroelektrowni w coraz węższych granicach, nadwyżek u sąsiadów i możliwego do opanowania popytu wieczorem. Na taki zakład idzie dziś Bukareszt, gdy Dunaj nadal opada.

How was this article?

Help us get better

Details about this article
Model:
claude-opus-4-6
Generated:
8/14/2026, 2:03:31 AM
Pipeline run:
eu_pipeline_20260814_005006
Watermark:
SynthID (Google's invisible watermark)
Human review:
None before publication
Learn more about our methodology