Rosja werbuje sabotażystów przez Telegram

A swarm of disposable devices encrusts the vital junctions of European infrastructure.
Kompozycja obrazu · tobriefZaczyna się od wiadomości na Telegramie i obietnicy łatwych pieniędzy. Pierwsze zlecenie zwykle nie wygląda groźnie: sfotografować budynek, sprawdzić drogę dojazdową, pojawić się na proteście. Po przesłaniu dowodu przychodzi przelew. Jeśli rekrut się sprawdzi, zadania stają się poważniejsze. Polskie, niemieckie i francuskie służby zatrzymują dziś ludzi wciągniętych w ten schemat. Nie są to wyszkoleni szpiedzy, lecz zwykłe osoby, którym zleca się wąskie, odseparowane zadania. Często nie wiedzą, jaką częścią większej operacji się stają. Dla rosyjskich służb to model tani, trudny do szybkiego zakwalifikowania i dobrze wykorzystujący słabość Europy: lokalne incydenty zbyt wolno układają się we wspólny obraz sabotażu.
Najpierw zdjęcie, potem eskalacja
Najpełniejszy publiczny obraz tego mechanizmu dała dotąd Polska. ABW, czyli Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zatrzymała Polaka i Białorusina, którzy według prokuratury fotografowali obiekty ważne dla bezpieczeństwa państwa na polecenie moderatora z Telegrama. Sprawę zakwalifikowano jako „dywersję wymierzoną przeciwko Polsce” (Interia). Minister spraw wewnętrznych Tomasz Siemoniak wymienił Warszawę, Wrocław, Kraków, Zakopane i Bydgoszcz jako miasta, w których działał taki werbunek (RMF24, Radio Alex).
W innej sprawie płacono ludziom za udział w demonstracjach, które miały wyglądać na oddolne protesty środowisk ukraińskich uchodźców. Celem było wykorzystanie tematów korupcji i wewnętrznych sporów ukraińskich do podsycania napięć między Polakami a Ukraińcami. Z zewnątrz wyglądało to jak spontaniczna aktywność społeczna. W praktyce miało tworzyć polityczny materiał zapalny.
Polscy eksperci nazywają takie osoby „jednorazowymi agentami”: wciągniętymi przez pieniądze, presję albo manipulację (Rzeczpospolita). Pierwsze działanie może przypominać wandalizm, drobne zlecenie albo aktywizm. Dla prowadzącego jest testem: czy dana osoba wykona polecenie, czy da się kontrolować i czy można ją później przesunąć do zadania o większym ciężarze.
Ten sam schemat za granicą
Niemiecki BfV, czyli Federalny Urząd Ochrony Konstytucji, opisał podobny mechanizm w swoim raporcie rocznym za 2025 r. Według niemieckiego kontrwywiadu rosyjskie służby rekrutują przez Telegram pomocników do fotografowania, obserwacji infrastruktury i wstępnych działań sabotażowych (BR). Konstrukcja takich operacji rozmywa odpowiedzialność: pojedyncze zdarzenie może wyglądać jak przestępstwo pospolite, przypadek albo działanie inspirowane przez państwo. W Niemczech skazano trzech mężczyzn za szpiegowanie linii kolejowych związanych ze wsparciem dla Ukrainy (DW, ZEIT).
Najbardziej konkretny pojedynczy przypadek pochodzi z Francji. Pod Tuluzą 5 czerwca postawiono zarzuty Białorusinowi, którego technicy firmy Delair, producenta dronów, przyłapali na filmowaniu testów. Śledczy z DGSI, francuskiej służby bezpieczeństwa wewnętrznego, znaleźli w jego telefonie 55-sekundowe nagranie wysłane na rosyjski numer (Le Monde). Kilka dni wcześniej tę samą fabrykę zaatakowano koktajlami Mołotowa, ale według Le Monde śledczy nie wykazali publicznie związku między zatrzymanym a podpaleniem. Materiał dotyczący rozpoznania jest mocny. Pełny łańcuch od rosyjskiego zlecenia, przez filmowanie, po podpalenie dokonane przez tę samą osobę pozostaje nieudowodniony.
Kto za to odpowiada
Łotewski VDD, tamtejsza służba bezpieczeństwa państwa, ostrzegł, że młodzi ludzie coraz częściej są werbowani przez TikToka, Discorda, Telegrama i platformy gamingowe, w tym Roblox (Baltija.eu). Pole rekrutacji się rozszerza. Kompetencje do reakcji pozostają jednak rozproszone.
Zgodnie z traktatami UE bezpieczeństwo narodowe jest odpowiedzialnością państw członkowskich (art. 4 TUE). To krajowe służby prowadzą rozpoznanie, a krajowe prokuratury stawiają zarzuty. Europol może łączyć informacje policyjne ponad granicami (Europol). Eurojust może koordynować prokuratorów, a projekt SIRIUS pomaga im uzyskiwać dane kont i rozmowy z Telegrama, od których takie sprawy często zależą (Eurojust SIRIUS). Koordynacja nie jest jednak dowodzeniem. Żaden organ UE nie prowadzi sprawy kontrsabotażowej od pierwszego sygnału po akt oskarżenia.
Lukę pogłębia status samej platformy. Telegram nie znajduje się na liście bardzo dużych platform internetowych objętych dodatkowym nadzorem na podstawie aktu o usługach cyfrowych, czyli unijnej regulacji dotyczącej zarządzania treściami i ryzykiem systemowym (lista KE). Oznacza to, że kanał werbunkowy działa poza częścią architektury regulacyjnej stworzonej właśnie po to, by ograniczać skoordynowane szkody.
Rosyjski werbownik działa w praktyce na rynku całej UE, ale odpowiedź prawna zaczyna się od lokalnej sprawy. Europa ma narzędzia współpracy, lecz nie ma jednego ośrodka, który wystarczająco wcześnie obejmuje wzorzec jako całość. Rozpoznanie nadal zależy od tego, czy funkcjonariusz w jednym państwie połączy zdjęcie bocznicy kolejowej, wykonane przez kogoś szukającego szybkiego zarobku, z rozmową na Telegramie, która to zdjęcie zamówiła.
How was this article?
Help us get better
Help us get better
Details about this article
- Model:
- claude-opus-4-6
- Generated:
- 7/7/2026, 2:52:09 AM
- Pipeline run:
- eu_pipeline_20260707_005006
- Watermark:
- SynthID (Google's invisible watermark)
- Human review:
- None before publication