Skip to main content
TECH_SCIENCE06 / 08 · historia dnia3 min · 737 słów · 37 źródeł

Rosyjskie satelity zakłócają GPS w Europie

Napisane przez SIto brief AI · 12 czerwca 2026, 03:50
Jak powstała

The navigational layer of the continent begins to peel away from the ground.

Kompozycja obrazu · tobrief
tekst · 3 min czytania

Przez kilka sekund mapa pokazuje coś, czego nie da się łatwo wyjaśnić lokalnym zagłuszaczem. Sygnał słabnie jednocześnie w odległych od siebie stacjach, po czym wraca, zanim większość użytkowników zdąży cokolwiek zauważyć. Nowy preprint zespołu UT-Stanford wskazuje, że część krótkich zakłóceń GNSS nad Europą, Grenlandią i Kanadą mogła pochodzić z orbity. To zmienia problem zakłócania nawigacji z lokalnego incydentu w słabość infrastruktury widoczną w skali kontynentu (arXiv).

Sygnał zbyt szeroki jak na jeden nadajnik

GNSS to zbiorcza nazwa systemów nawigacji satelitarnej, takich jak GPS czy Galileo. Odbiornik nasłuchuje bardzo słabych komunikatów czasowych z satelitów i na podstawie różnic w czasie ich dotarcia oblicza pozycję. Ten sygnał dociera na Ziemię z minimalną mocą, bliżej odległej stacji radiowej niż masztu telefonii komórkowej. Zagłuszanie jest najprostszą formą ataku: silniejsza transmisja na tej samej częstotliwości przykrywa właściwy sygnał. Spoofing działa subtelniej, bo odbiornik dostaje wiarygodnie wyglądającą fałszywą informację i może wyliczyć błędną pozycję albo czas; to ryzyko opisują m.in. materiały dotyczące Galileo i lotnictwa (EUSPA, FAA).

Najważniejszą poszlaką jest skala. Badacze wskazali 75 dni między 2019 r. a kwietniem 2026 r., w których pojawiło się co najmniej jedno zakłócenie obejmujące szeroki obszar; ten sam wzorzec odnotowała prasa naukowa (IFLScience). Według preprintu większość epizodów trwała mniej niż 10 sekund, często tylko trzy do pięciu sekund (arXiv). Oddalone od siebie stacje rejestrowały to samo chwilowe osłabienie. Zagłuszacz zamontowany w samochodzie może zepsuć nawigację w lokalnej „bańce”, ale trudno mu jednocześnie wywołać taki sam efekt na bardzo dużym obszarze.

Zespół porównał więc czas zakłóceń z ruchem obiektów na orbicie. W przypadku zdarzenia z lutego 2026 r. nagrania samego sygnału radiowego z dwóch europejskich odbiorników najbliżej pasowały do satelity Kosmos 2546, a szerszy wzorzec odpowiadał rosyjskim satelitom wczesnego ostrzegania EKS/Tundra, poruszającym się po wydłużonych orbitach, które długo utrzymują je nad północnymi szerokościami geograficznymi (IFLScience). Autorzy nie dowodzą zamiaru. Publicznie dostępne dane nie pozwalają rozstrzygnąć, czy chodziło o celowe zagłuszanie, testy, efekt uboczny innych transmisji czy skutek działania systemów operacyjnych.

Skutki widać na ziemi

Dla lotnictwa oznacza to większe obciążenie załóg i konieczność testowania odporności systemów, choć nadal nie jest to scenariusz katastroficzny. EASA i IATA podały, że liczba zgłaszanych zakłóceń GNSS mocno wzrosła; w materiałach z wymiany danych lotniczych IATA liczba przypadków utraty sygnału GPS zwiększyła się o 220% między 2021 a 2024 r. (EASA). Samoloty mają załogi, procedury, pokrycie radarowe i systemy zapasowe. Ryzyko rośnie wtedy, gdy zakłócenia stają się trwałe, obejmują całe trasy albo nakładają się na inne awarie.

Finlandia pokazuje granicę problemu operacyjnego. Według Yle zakłócenia GNSS dotykają niemal całego fińskiego lotnictwa, w tym lotniska Helsinki-Vantaa, a piloci rekreacyjni i szybowcowi przy granicy wschodniej mogą tracić pozycjonowanie codziennie (Yle). W Polsce wciąż znaczenie ma starsza geografia zagrożeń: zakłócenia wokół Gdańska i Trójmiasta są powszechnie wiązane z obwodem królewieckim i wpływają na lokalizację pojazdów, autobusy, usługi współdzielonej mobilności oraz drony (Trojmiasto.pl). Rumunia dokłada wymiar infrastruktury czarnomorskiej: incydent z dronem w porcie w Konstancy pokazał, że porty muszą radzić sobie z autonomicznymi obiektami, niepewnymi trajektoriami i twierdzeniami o wojnie elektronicznej bez łatwej atrybucji (DW).

Podejrzewane zakłócenia z orbity nakładają się więc na istniejące zakłócenia lądowe i morskie. W Europie przez lata podstawowe pytanie brzmiało: gdzie przy granicy stoi nadajnik. Teraz trudniejsze staje się wykrycie i przetrwanie problemu z sygnałem, który pojawia się na kilka sekund, ale zostawia ślad na mapie kontynentu.

Obrona jest mało efektowna, ale konieczna

Europa ma jedną istotną przewagę wobec spoofingu: Galileo OSNMA, czyli usługę dodającą cyfrowy podpis do komunikatów nawigacyjnych. Zgodne odbiorniki mogą dzięki temu sprawdzić, czy dane rzeczywiście pochodzą z Galileo (EUSPA). To odpowiednik pieczęci na liście. Pomaga wtedy, gdy ktoś próbuje okłamać odbiornik. Nie zatrzyma jednak silniejszego sygnału, który zagłusza właściwą transmisję.

Kolejny etap będzie mniej widowiskowy niż wyniesienie nowego satelity: gęstszy monitoring, zapasowe metody nawigacji, odporniejsze odbiorniki, jasne raportowanie i przećwiczone procedury na wypadek degradacji sygnału. Komisja poinformowała Parlament Europejski, że przygotowuje usługi monitorowania zakłóceń radiowych, uzupełniające zdolności pozycjonowania i synchronizacji czasu oraz współpracę z Ukrainą nad technologiami antyzagłuszeniowymi i antyspoofingowymi (European Parliament). Działania EASA i EUROCONTROL obejmują raportowanie, procedury i infrastrukturę, a według analizy polityki lotniczej terminy sięgają 2028 r. (Eurowaypoint).

Dla większości Europejczyków mapa w telefonie nadal będzie działać. Zmianę jako pierwsi odczują piloci, operatorzy portów, użytkownicy dronów, służby ratunkowe i inżynierowie sieci: przez nowe urządzenia, alerty, procedury i wymagania zakupowe. Europejska warstwa nawigacyjna wciąż funkcjonuje, ale stała się aktywnym polem presji. Odporność trzeba budować teraz, gdy zakłócenia nadal mierzy się w sekundach.

How was this article?

Help us get better

Details about this article
Model:
gpt-5.5
Generated:
6/12/2026, 3:06:48 AM
Pipeline run:
eu_pipeline_20260612_015006
Watermark:
SynthID (Google's invisible watermark)
Human review:
None before publication
Learn more about our methodology