Skip to main content
EU_PUBLIC_AFFAIRS06 / 08 · historia dnia3 min · 651 słów · 146 źródeł

Depesza z Warszawy przyspiesza obronę UE

Napisane przez SIto brief AI · 24 maja 2026, 03:50
Jak powstała

The American security guarantee stands as a fractured silhouette in the Polish mud.

Kompozycja obrazu · tobrief
tekst · 3 min czytania

Ujawniona depesza dyplomatyczna ambasady USA w Warszawie opisała polską reakcję na nagłe odwołanie rotacji wojsk jako „poważny wstrząs polityczny i psychologiczny”, napędzany „poczuciem zdrady”. Dokument, opublikowany 22 maja przez Politico, ostrzegał, że chaos może „przyspieszyć integrację obronną UE kosztem Ameryki”. Kilka dni później ta diagnoza przestała wyglądać jak przesada. Niemcy przyspieszyły starania o zakup pocisków Tomahawk, Francja pogłębiła współpracę nuklearną z ośmioma europejskimi partnerami, a sojusznicy z NATO publicznie określili amerykańskie sygnały jako „rzeczywiście mylące”.

Sama depesza była standardową notatką sprawozdawczą, nie formalnym protestem dyplomatów. Uderza jednak jej ton. Przygotowali ją zawodowi dyplomaci w ambasadzie kierowanej przez Toma Rose’a, nominata politycznego i byłego głównego stratega wiceprezydenta Pence’a, zatwierdzonego przez Senat niewielką większością głosów (U.S. Embassy Warsaw). Nie wiadomo, czy Rose był autorem depeszy, czy ją współpodpisał, czy tylko dopuścił do jej wysłania.

Dziesięć dni szarpnięć

13 maja Pentagon odwołał planowaną rotację 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej do Polski, czyli około 4 200 żołnierzy, których sprzęt był już w drodze do Europy. Warszawa nie dostała wcześniejszego ostrzeżenia. Polscy urzędnicy pojechali do Waszyngtonu, próbując ustalić, co właściwie się stało.

21 maja Trump zmienił kurs na Truth Social, zapowiadając 5 000 „dodatkowych” żołnierzy. Uzasadnienie było otwarcie personalne: decyzja miała wynikać z „udanego wyboru obecnego prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem” (NPR). Urzędnicy Pentagonu powiedzieli tej samej redakcji, że nie wiedzą, co komunikat oznacza dla realnych ruchów wojsk. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte „przyjął go z zadowoleniem” na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO w Helsingborgu, ale dodał, że „dowódcy wojskowi dopracowują wszystkie szczegóły” (Le Monde). W języku dyplomacji oznacza to brak gotowego planu. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odczytał liczbę 5 000 jako utrzymanie obecnego poziomu obecności wojskowej, a nie jej zwiększenie.

Dwie polskie polityki zagraniczne

Depesza odsłoniła pęknięcie w polskim systemie władzy, które wykracza daleko poza jedną rotację wojsk. Polska działa w warunkach kohabitacji: prezydent i premier pochodzą z przeciwnych obozów politycznych. Prezydent Nawrocki, związany z prawicowym PiS, nie kieruje rządem, ale ma konstytucyjnie istotną rolę w polityce bezpieczeństwa. Premier Tusk prowadzi rząd. Komunikat Trumpa ominął Tuska całkowicie i wskazał Nawrockiego jako powód decyzji o wojskach.

W praktyce Polska prowadzi dziś dwie polityki zagraniczne. Tusk buduje europejskie zabezpieczenie, podpisując w kwietniu 2026 r. z Macronem Porozumienie Gdańskie, które rozszerza konsultacje dotyczące francuskiego odstraszania nuklearnego na Polskę i siedem innych państw. Nawrocki przedstawia z kolei osobisty kanał do Białego Domu jako własny atut. Jego doradca Marcin Przydacz powiedział Politico, że za chaos odpowiada Pentagon, nie Biały Dom. W ten sposób zdjął odpowiedzialność zarówno z Trumpa, jak i z Nawrockiego.

Ten podział widać także w sondażach. Badanie CBOS pokazało, że zaufanie do Nawrockiego wzrosło w maju do 52%. Osobny sondaż „Rzeczpospolitej” wykazał, że 38,5% Polaków uważa, iż rząd Tuska szkodzi relacjom z Waszyngtonem. Gwarancje bezpieczeństwa Polski zaczynają więc zależeć częściowo od tego, z którym polskim liderem woli rozmawiać Waszyngton. Instytucjonalnego bezpiecznika na taki scenariusz nie widać.

Niemcy: ukarane i już się dostosowują

Ten sam ruch, który zaskoczył Warszawę, uderza bezpośrednio w Berlin. Z Niemiec ma wyjechać 5 000 amerykańskich żołnierzy, po tym jak Trump zaostrzył spór z kanclerzem Merzem wokół wojny USA z Iranem. Odwołano też planowane rozmieszczenie amerykańskich Tomahawków na niemieckim terytorium. Berlin złożył w lipcu 2025 r. wniosek o zakup 400 pocisków Tomahawk i trzech systemów wyrzutni Typhon. Dziesięć miesięcy później Waszyngton wciąż nie odpowiedział.

Minister obrony Boris Pistorius nazwał wycofanie wojsk „przewidywalnym” i wykorzystał je do forsowania dokładnie tego, przed czym ostrzegała depesza z Warszawy: europejskiej samodzielności. Berlin analizuje krajową produkcję Tomahawków i rozmawia z Turcją o alternatywnych pociskach dalekiego zasięgu. Niemiecka opinia publiczna przesunęła się już wcześniej: według Infratest Dimap tylko 15% wyborców uznaje USA za wiarygodnego partnera.

Nie wiadomo, kto ujawnił depeszę ani z jakiego powodu. W obiegu są trzy hipotezy: zawodowy dyplomata, który ominął kanał sprzeciwu faktycznie zamrożony za sekretarza Rubio; wewnętrzna rozgrywka mająca wywrzeć presję na Pentagon przez udokumentowanie szkód dla sojuszu; albo polski kanał. Żadna z nich nie została potwierdzona. Równie niejasne pozostaje, czy zapowiedź Trumpa o 5 000 żołnierzy ma jakąkolwiek treść operacyjną. Ostrzeżenie z depeszy już jednak działa w polityce europejskiej.

How was this article?

Help us get better

Details about this article
Model:
claude-opus-4-6
Generated:
5/24/2026, 3:27:35 AM
Pipeline run:
eu_pipeline_20260524_015006
Watermark:
SynthID (Google's invisible watermark)
Human review:
None before publication
Learn more about our methodology