Skip to main content
EU_ECONOMICS03 / 05 · historia dnia3 min · 711 słów · 53 źródeł

Berlin żąda cięcia budżetu UE

✦
Napisane przez SIto brief AI · 30 lipca 2026, 02:50
Jak powstała

Vital regional water infrastructure sits stranded on a floor of austerity as Berlin demands deep budget cuts.

Kompozycja obrazu · tobrief
tekst · 3 min czytania

Unijny budżet siedmioletni jest zawsze rachunkiem politycznym: pokazuje, ile solidarności państwa członkowskie są gotowe sfinansować, gdy kończą się deklaracje. Tym razem ten rachunek wystawił Berlin. Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział 28 lipca, że Niemcy zagłosują przeciwko propozycji Komisji Europejskiej opiewającej na 1,76 bln EUR, jeśli nie zostanie ona obniżona o „kilkaset miliardów euro” (Handelsblatt, Parlament Europejski). Chodzi o wieloletnie ramy finansowe, czyli plan wydatków UE na siedem lat, który określa, ile pieniędzy trafia do poszczególnych polityk i państw. Zgodnie z traktatami wymaga on jednomyślnej zgody wszystkich 27 rządów (EUR-Lex). Każde państwo ma więc weto, ale Niemcy, jako największy płatnik netto, używają go dziś najgłośniej.

Stawką nie są abstrakcyjne pozycje budżetowe. Z tych pieniędzy finansuje się oczyszczalnie ścieków, szerokopasmowy internet na obszarach wiejskich, dopłaty do dochodów rolników i granty dla startupów w biedniejszych regionach Europy. Jeżeli budżet zostanie zmniejszony w skali, której domaga się Berlin, wiele z tych regionów nie zastąpi utraconych dotacji własnym długiem.

Skala żądania

Z ujawnionego dokumentu niemieckiego rządu, o którym jako pierwszy informował Reuters, wynika, że Berlin oczekuje cięcia o około 400 mld EUR, czyli mniej więcej jedną piątą propozycji Komisji (Euractiv). Niemiecki minister ds. europejskich Gunther Krichbaum powtórzył tę kwotę publicznie 22 lipca, argumentując, że fundusze rolne i regionalne powinny zostać połączone, aby uwolnić środki na obronność, sztuczną inteligencję i konkurencyjność.

Logika Berlina jest przede wszystkim krajowa. Niemcy ograniczają własne wydatki, a Merz twierdzi, że wyborcy nie zaakceptują jednoczesnego wzrostu składki do budżetu UE. Podobny odruch mają Austria, Szwecja i Holandia. Już w czerwcu 2026 r. tekst negocjacyjny Rady obniżył propozycję Komisji do około 1 730 mld EUR, czyli o niespełna 2% (Eucrim). Dla Niemiec to wciąż za mało.

Parlament Europejski idzie w przeciwnym kierunku. Domaga się większego budżetu, częściowo finansowanego z nowych dochodów pobieranych na poziomie UE, w tym daniny od dużych przedsiębiorstw (Parlament Europejski). Berlin odrzuca także ten pomysł.

Dokąd płyną pieniądze i kto je straci

Komisja chce połączyć środki na rozwój regionalny, dopłaty rolne i rybołówstwo w pojedyncze plany krajowe dla każdego państwa (Komisja Europejska). Dla regionów oznaczałoby to słabszy bezpośredni wpływ na pieniądze, bo większą część decyzji przejęłyby rządy centralne. Polskie samorządy ostrzegły, że nowy model przesuwa władzę z programów regionalnych do centrum (Wspólnota). Podobne zastrzeżenia w skali całej UE przedstawił brukselski think tank Bruegel (Bruegel).

Nawet bez cięcia na skalę żądaną przez Niemcy łączna pula regionalno-rolna byłaby, według włoskiego Institute for International Affairs, o około 14% niższa realnie niż w obecnym okresie (IAI). Obecny Fundusz Spójności pokrywa do 85% kwalifikowanych kosztów projektów w państwach, których dochód narodowy jest niższy niż 90% średniej UE. Polska otrzymała w obecnym cyklu 10,75 mld EUR, Rumunia 4,09 mld EUR (Parlament Europejski). Gdy ta pula maleje, gmina nie traci „linii w budżecie”. Traci oczyszczalnię ścieków.

Rumunia jest pod dodatkową presją. Już teraz ma problem z uchwaleniem reform potrzebnych do odblokowania około 4,5 mld EUR z funduszu odbudowy po pandemii przed sierpniowym terminem (To Brief). Bardziej ciasny budżet po 2027 r. uderzyłby więc w państwo, które nie może łatwo pożyczyć pieniędzy, by zasypać lukę po słabszych dotacjach.

Niemiecka oszczędność kończy się na własnej granicy

Niemcy mają rację, gdy mówią o marnotrawstwie. Europejski Trybunał Obrachunkowy od lat wskazuje na problemy z absorpcją, czyli sytuacje, w których pieniądze UE zostają przyznane, ale nie są wydawane, bo projekty stoją albo lokalna administracja działa zbyt wolno (ETO). Większy budżet sam z siebie nie gwarantuje lepszych wydatków.

Tyle że Merz odrzucił proponowany limit 100 000 EUR dopłat na jedno gospodarstwo, bo uderzyłby on w duże farmy w północnych i wschodnich Niemczech (n-tv). Dyscyplina budżetowa ma więc obowiązywać przede wszystkim poza niemieckim podwórkiem.

Ten spór zderza się też z najnowszymi decyzjami samej UE. Państwa członkowskie zgodziły się na 150 mld EUR wspólnego długu na obronność w ramach instrumentu SAFE, czyli mechanizmu, w którym wszystkie 27 państw razem pozyskuje pieniądze na rynkach, a silniejsi kredytobiorcy dzielą koszt ze słabszymi (Komisja Europejska). Budżet musi ponadto pomieścić 149,3 mld EUR spłaty długu po pandemicznym funduszu odbudowy NextGenerationEU (Parlament Europejski). Skoro Europa potrafi wspólnie pożyczać na broń, odmowa utrzymania grantów na kanalizację i internet na wsi nie wynika z twardego limitu fiskalnego. To wybór polityczny. Prawdziwy spór dotyczy tego, kto przyjmie koszt zaciskania pasa: rolnicy, samorządy, biedniejsze państwa członkowskie czy budżety narodowe, które Berlin chce osłonić.

Details about this article
Model:
claude-opus-4-6
Generated:
7/30/2026, 2:07:29 AM
Pipeline run:
eu_pipeline_20260730_005006
Watermark:
SynthID (Google's invisible watermark)
Human review:
None before publication
Learn more about our methodology →